MiriannaK
Fanka BB :)
Zaraz doczytam co u was,
a u mnie:
wczoraj myślałąm, że padnę.
popłakałam się z braku sił. koleżanka przywiozła nam dwa wiadra ogórków, no i M obiecał, ze bedzie robił po pracy tylko, zebym obrała te większe to zrobimy sałatkę ogórkową z curry jak kiedyś.
no to ogórki obrałam, namoczyłam resztę a mój M wrócił i za chwilę kolega podjechał motorem i go na urodziny zaprosił i M mnie z tym zostawił. Walczyłam z ogórkami od 6 do 22, miednica mnie napażała , jeszcze Konradek mało współpracujący. Część sałatki skończę dzisiaj, bo znalazłam przepis gdzie się moczą poszatkowane ogórki w zalewie przez 24h, to akurat jak M z pracy wróci.. nie ominie go ta przyjemnośc.
dzisiaj byłam u Ginki : szyjka miękka, ale jeszcze długa ok 3cm, malutkie rozwarcie na 1 chudy palec. Pytała sie mnie czy chce do szpitala skierowanie niech oni zdecydyja co dalej, czy wywoływanie itp. Ale zdecydowałam poczekać do następnego czwartku, moze się coś zacznie samo.
a u mnie:
wczoraj myślałąm, że padnę.
popłakałam się z braku sił. koleżanka przywiozła nam dwa wiadra ogórków, no i M obiecał, ze bedzie robił po pracy tylko, zebym obrała te większe to zrobimy sałatkę ogórkową z curry jak kiedyś.
no to ogórki obrałam, namoczyłam resztę a mój M wrócił i za chwilę kolega podjechał motorem i go na urodziny zaprosił i M mnie z tym zostawił. Walczyłam z ogórkami od 6 do 22, miednica mnie napażała , jeszcze Konradek mało współpracujący. Część sałatki skończę dzisiaj, bo znalazłam przepis gdzie się moczą poszatkowane ogórki w zalewie przez 24h, to akurat jak M z pracy wróci.. nie ominie go ta przyjemnośc.
dzisiaj byłam u Ginki : szyjka miękka, ale jeszcze długa ok 3cm, malutkie rozwarcie na 1 chudy palec. Pytała sie mnie czy chce do szpitala skierowanie niech oni zdecydyja co dalej, czy wywoływanie itp. Ale zdecydowałam poczekać do następnego czwartku, moze się coś zacznie samo.

a ja lookam co u was. Pomimo roboty skurczów niet (no może ze 2-3 ale to bardziej od schylania się:-() Powoli nastawiam się na ten szpital i wywoływanie :-(
żeby było śmieszniej to tydzień wcześniej były nawet dochodzące do 60 i 80 i co??? nic....
no i żelazna zasada - nie drapać (wiem że trudno)
zabezpieczył tylko zęba i powiedział, że jak się wypakuję to mam przyjść, bo to z godzinka siedzenia będzie a nie chce mnie teraz męczyć. W sumie ma rację, bo godzina bez ruchu to bym nie usiedziała. Powiedział, że jak będę karmić cycem to żebym nie zapomniała przed przyjściem ściągnąć pokarm. Aaaa i jeszcze jakaś dziurka mi się wyklarowała :-( te moje słabe zęby :-(

