No oczywiście jestem. Załamka, płakać mi się chce.
Jak pisałam w nocy wzięły mnie boleści, pojechałam na ktg ze skurczami 30-40 sek co 5 min. Nom i na ktg wyszło owszem że co 5 minut takie po 40 sekund ale na poziomie 40-60%. Położna najpierw stwierdziła, że nie wyglądam na rodzacą, ale po zapisie powiedziała, że dzisiaj coś z tego będzie i żebym poszła do lekarza podbić badanie i niech mnie zbada czy jakieś rozwarcie postępuje.
Poszłam do lekarza, czekałam 20 minut myślałam, że zejdę =(((((((((( a on jak przyszedł i zobaczył ktg to powiedział, że nie będzie mnie badał bo na pewno rozwarcia nie ma i ze mam przyjechać jak będę rodzić. No to ja mu mówię, że m,am regularne skurcze, a on do mnie że to nie są skurcze! Ise z ch%^&&%#jem pogadałam.
Nie wiem co mam teraz zrobić. Skurcze nadal są. Jak dla mnie bolesne, nawet bardzo i co 5 minut. Kuźwa zwariuję, boję się tak siedzieć w domu jak nie wiem co się dzieje! Wrrrrrrrrrrr
Weźcie coś poradźcie, błagam!