No u nas cudowna ulewa była, nawet z pól godziny trwała. Wózek się wietrzył w ogrodzie i cały zmókł. No ale nic jutro upał to wyschnie. Bo jakoś śmierdział chemią, taką nowością. To wystawiłam żeby się wietrzył.
Wróciłam do siebie i czekam na TZ. Po drodze szybkie zakupy w biedronce i tankowanie. Dostałam jakiegoś kopa energetycznego dzisiaj. Coś tam się u mnie dzieje, a to czuję napięcia i odpuszczenia, a to lekki ból, a to nacisk. Więc wykorzystuję tą energię i umyłam łazienkę, zmieniłam kotom kuwetę - a to wysiłek bo trzeba się schylać, kucać, wynieść ciężki wór, przytachać i nasypać z innego ciężkiego wora, następnie pozmywałam, poskładałam pranie i zaraz będę jeszcze odkurzać całe mieszkanie. Jeszcze miałam 3 rundy z samochodu z rzeczami po schodach i spowrotem. Może coś się jeszcze ruszy. Jutro mam jeszcze uruchomienie i odbiór pompy ciepła w domu przy którym ja muszę być bo dom jest na mnie i we wtorek jadę już z kotami i wszystkimi bambetlami do mamy tak na stałe, więc od wtorku mogę rodzić.
Weronka total luz z tym ciśnieniem. My ostatnio z TZ mierzyliśmy i za każdym razem wychodziło coś innego. Tak naprawdę ciśnienie się bardzo zmienia przez caly dzień, co 10 minut możesz mieć inne. Zależy co zjesz, co wypijesz, czy leżałaś, czy łaziłaś itd. Najbardziej miarodajne jest mierzenie rano po przebudzeniu jeszcze przed śniadaniem, ew. kawą. Na siedząco.
Irisson u nas teraz już 23 stopnie po tej ulewie, jest mega przyjemnie. Ale jutro ma być znowu 32.
Nataszka co 15 minut to chyba nawet może się już coś zaczyna...Nie?