no,
weronkazzzz Ty masz rzeczywiście późniejszy termin, sama końcówka

miałam pisać że może ja zamknę temat porodów, ale chyba nie... właśnie siedzę i przeżywam chwile grozy

od 23 mam skurcze - choć to zdecydowanie przepowiadające, bo jakieś takie lajtowe... tzn każdy jak nadchodzi to mnie przeraża ale mija po kilkunastu sekundach i wtedy wydaje mi się spoko.
gdzieś od 0.30 do teraz właściwie były z regularnością co 5 minut. mąż chyba zasnął bo chrapie na cały dom, ja nie wiem czy podnosić alarm czy siedzieć jeszcze, ale chyba nie ma co panikować bo gdyby to były już porodowe skurcze to chyba bardziej by bolało... zresztą poprzednim razem miałam takie przez 2 dni... miałam eleganckie przeczyszczenie wieczorem i przed chwilą, no i chyba czop wyłazi ale w postaci długiej, cienkiej i ciągnącej - i krwistej. był w nim jeden mały skrzepik ale nie wyglądał jakoś groźnie... do tej pory leżałam w łóżku na boku, bóle niestety zdecydowanie krzyżowe, wręcz nie czułam ich w brzuchu tylko niemal wyłącznie w lędźwiach, tak jakby nad pośladkami. postanowiłam w końcu wstać i przyjść do pokoju, po wizycie w kiblu siedzę na kanapie, na razie miałam tu jeden skurcz i na siedząco to już całkiem light. w ogóle kilka ostatnich jeszcze w łóżku było już nie co 5 min tylko niektóre co 7, 8 albo 10. zobaczę teraz.
aaauuu... lipa. kolejny, 5 min. czekam aż przejdą całkiem, ciekawe czy się doczekam.
dotrwam chyba jakoś do rana, rano zadzwonię do doktora i spytam co dalej.
dziwne że jestem taka spokojna, chyba liczę na to że pójdzie jak po maśle i nic nie będzie bolało

no więc teraz to już spakuję tą torbę

ale nie teraz, rano...
o, widzę że nie jestem sama, widzę
LeRemi i Mart 
co porabiacie?
