ach dziewczyny, miałam nadrobić, opisać wyjazd na mazury do teściów, jakoś tak się ostatnie dni toczą że na nic nie mam czasu. jak siadam do czytania to nie mogę nawet skończyć, więc teraz mam chwilę to coś napiszę.
Stasiula właśnie walczy żeby zasnąć, ale chyba jest niedojedzony, wyssał oba cyce i marudzi zamiast spać, chyba zaraz butla pójdzie w ruch z mm. niestety ostatnio zdarza nam się podać bulte z mm wieczorem. Ale nie częściej niż raz na dobę. On w godzinach popoludniowych je częściej niż w innych godzinach, nabiera jakiegoś wilczego apetytu. O 19:30 wyssał mi pierś, o 20 kąpiel, po kąpieli podałam mu jeszcze tą samą do dokończenia, ale dalej pchał łapki do buzi, więc dostał i drugą. Ale teraz cały czas się kręcił i mruczał. Właśnie zjadł 90 z butli, i natychmiast jeszcze przy odbijaniu usnął jak zabity. Trudno. Nie jestem szczęśliwa, ale przecież chodzi o to, żeby dziecko nie było głodne, prawda? Widzę, że ten temat butli z mm na noc, też jest już poruszany na forum :-)
Co poza tym. Ostatnie dwa dni Staś był podziębiony, więc marudek. Nadal jest bardzo grzeczny, nie płacze, nie drze się, ale zwiększył swoją aktywność (wraz z wiekiem, co oczywiste), więc mam znacznie mniej czasu, również na forum. No i dzień najchętniej rozpoczynałby już o 6, ale jeszcze go przyciskam na spanie, chociaż do 8:30. Zawsze rano brakuje mi 2 godzin żeby się wyspać. Powinnam chodzić z nim spać o 20, ale nigdy jeszcze mi się nie udało. bo jak on uśnie, to wtedy dopiero siadamy do kolacyjki, mamy czas dla siebie, oglądamy coś w TV. I kładę się po następnym karmieniu, czyli 23-24.
Czy też macie dylamet co zrobić jak dziecko uśnie w ciągu dnia? Staś zasypia na około 2,5-3 godziny zawsze między 11 a 12. I codziennie się zastanawiam. Czy iść z nim na spacer żeby sobie na spacerku pospał? czy może wystawić go do ogrodu, i w tym czasie a) zrobić obiad, pranie, ogarnąć w domu, ogarnąć siebie, wykąpać się, pomalować paznokcie ect, b) walnąć się spać.
Opcja B jeszcze ani razu nie doszła do skutku, choć pewnie powinnam wszystko olać i uciąć sobie drzemkę.
TZ też ostatnio mało aktywny przy Stasiu. Nie ma go od rana do wieczora, ogarnia końcówkę remontu, wozi okna, jakieś materiały, rozlicza się. Wychodzi o 9, wraca o 19-20. Zmęczony, przeziębiony. I jeszcze wychodzi, że brakuje nam około 25 tysięcy

żeby skończyć remont, i potrzebujemy tej kasy w przeciągu miesiąca. Więc humory raczej mamy średnie. Przez te noce z katarkiem, TZ przeniósł się ze spaniem do innego pokoju, i widzę,że nie zamierza wracać do nas bo mówi że śpi mu się wyśmienicie. Z kolei ja tak sobie myślę, że i tak muszę wstać, bo karmię piersią, więc jeśli i on wtedy się budzi i potem spać nie może a nic mi po nim, to w sumie niech się chłop wyśpi. Nawet mi wygodniej bo mam duże wyrko dla siebie, a nad ranem Staśka biorę do siebie żeby jeszcze oszukać go że nie czas na pobudkę ;-) to mam większe pole manewru w łóżku. A TZ i tak przychodzi w nocy i nas całuje przez sen, sprawdza czy Staś przykryty itd.
Wczoraj zrobiłam na obiad i zjadłam duszoną wołowinę, ale chyba małemu nie posłużyła bo miał dziś rano brzydką, dużą, bardziej rzadką kupkę o innym zapachu, i długo się męczył żeby ją zrobić. Więc narazie muszę sobie odpuścić, choć uwielbiam.
I jeszcze taka refleksja z dzisiejszego wieczora. Godzinę temu moja 23 lertnia siostra się wylaszczyła i poszła na nocne szaleństwa na mieście. I jak zamykałam za nią drzwi to jej zazdrościłam. Ja w ogóle nie z tych szalejących po klubach, a poza tym swoje mam za sobą, ale jakoś tak poczułam, że mam straszną ochotę na taką noc. Ciekawe kiedy taka nastąpi.
Najpierw muszę zrzucić 7 kilo. Waga nadal ani drgnie. Nie jem żadnych słodyczy, odstawiłam przekąski, nie podjadam. Nie wiem czemu wszystko stanęło. Karmię piersią na potęgę, spaceruję, ruszam się. Jak stanęło 2 tygodnie po porodzie, tak stoi do dzisiaj. Stasio przytył 900gramów od porodu. Więc chyba w normie.
Dobra, biorę się za czytanie i nadrabianie. Ale nudnego posta wypociłam...
edit: nadrobiłam. więc:
Asia mój Staś wodzi wzrokiem za przedmiotem, za grzechotką odwraca głowę w stronę dźwięku, wyraźnie zawiesza wzrok na mnie, na TZ, na iPadzie ogląda z TZ reksia, misia uszatka, albo zapasy ;-). Ale każde dziecko jest inne. Nie ma co panikować. To jest odstępstwo kilku miesięcy. Mój chyba dość wcześnie, ale w innych rzeczach może być odwrotnie. Więc głowa do góry.
No i chyba Ty i Twój pies ważycie podobnie co? :-) Pamiętam, że ty szczuplutka lasencja.
Irisson, Summerbaby cieszą wasze wpisy o 5-6 godzinnych ciągach nocnego snu. Nie mogę się już doczekać. nie to żebym narzekała, bo dziecię mam grzeczniusie i nie płaczące. Ale co 2,5-3 godziny w nocy budzi się na jedzenie. Czekam z utęsknieniem na wydłużanie się tych okresów.
Olga, Marcia widzę, że u Was też katary i przeziębienia. Zdrówka. My ze Stasiem już OK, TZ kicha a mama leży w łózku z gorączką.
Nataszka macierzyńskiego brak.
Malinka no dziwna akcja z tym patrzeniem. Ja bym chyba delikatnie zwróciła uwagę. Właśnie wróciliśmy od teściów, i jakoś mi było glupio wyjąć pierś przy teściu, zresztą on też się usuwał jak mówiłam że będę karmić.
Summerbaby jeszcze w reklamach mamy biegunkę i zaparcia, i nie trzymamy moczu i nosimy protezy.
Asia to Twój M skarb. Choć mój sam ostatnio powiedział, że już u siebie w domu jak będziemy to będą dyżury, będę odciągać mleko i on będzie całą noc ogarniał, a następną ja.
A 5.10 moja przyjaciółka ma koncert, jej TZ wyjechany, i przwozi mi swojego 3 miesięcznego Stefana na pół dnia i wieczór i będę ogarniać dwójkę na raz :-)