• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Sierpień 2012

a propos poczucia winy…
Mój M. dzisiaj pojechał do lasu, zostanie do jutra, nawet nie wiecie jak wykorzystałam ten wyjazd – trawę skosił bez szemrania, z psem poszedł dwa razy już dzisiaj, załadował zmywarkę, dziecko pobawił – widziałam że odlicza minuty do wyjścia, hehe.. :rofl2: jeszcze po drodze kazałam do weta pojechać po preparat na kleszcze!

Kurcze, zobaczcie też dziewczyny jak wygląda wizerunek kobiety w reklamach – to my mamy wzdęcia, niestrawność, osad na zębach, psuje nam się pralka bo nie używamy magicznego odkamieniacza, jedyne co robimy to pierzemy, sprzątamy, leczymy dolegliwości swoje i naszych rodzin. A potem wchodzi reklama kremu przeciwzmarszczkowego z 15-latką w roli głównej. Nic tylko sobie w łeb strzelić :wściekła/y:

Mój M. coś tam się angażuje ale zdecydowanie nie w nocy, wtedy jestem zdana na siebie - na szczęście coraz rzadziej zdarzają nam się nocne pobudki:tak: I oczywiście jak trzeba przebrać i ogarnąć wielką qpę to najlepsza jest do tego mamunia ;-)
 
reklama
Mój M w ciągu dnia zajmuje się młodym i od wielkich kup jest on. No chyba, że jest w pracy, ale w nocy tylko ja:cool:
Irisson a Twoje sposoby na poczucie winy, też znane. Ostatnio jak M w porze kąpieli wział się za porządkowanie klocków lego, tak, tak, duże dziecko, to ostentacyjnie wodę nalałam, Młodego rozebrałam, a ten czemu nie wołam. To odpowiedziałam, ze skoro ma takie ważne rzeczy do zrobienia, to nie będę przeszkadzać:-D
Asia, jak nie miesiączka to co. Też myślę, że jakoś wcześnie. Nic poobserwuję, a jak nie to do gini tak na początku października miałam iść
 
E to muszę pochwalić (nie za bardzo:-)) mojego, że chodzi jak w zegarku. Jak raz podczas kłótni chciałam kąpać Ulę to mi ją wyrwał z rąk, że to jego zadanie. Wstaje od początku w nocy tylko on i tak jakoś sam z siebie, ostatnio to nawet mówi, że ma wyrzuty sumienia, że za mało czasu poświęca Uli.

domi, pewnie okres, ale mi gin mówił, że jak karmie tak często to okresu nie dostanę.

Boże to dziecko nie śpi cały dzień, zaraz zwariuje:no:
 
Asia- pozazdroscic gestu emka. super.
moj z Kacprem spedza jakies 2h na dobe... przez prace. Przez to kiepsko sie z malym dogaduja i m sie zlosci.
ja zaraz padne z glodu,bo zal mi Kacpra budzic i nie moge sie ruszyc...
i z czego ma mi sie ten pokarm produkowac?!
 
Asia, mój Maciejka tak miał wczoraj ze spaniem. Ostatnia drzemka na spacerze i potem alleluja. A na koniec tak był zmeczony, ze od 18 do 19 zrobił taki koncert jakiego nie miałam od jego urodzenia:szok:, ale wtedy to był mój koncert;-)
Mój M jak jest w domu to dużo Maciejką się zajmuje. Jedyna rzecz nad którą pracuje to spacery. Pójdzie jak jest jakiś cel, a bez celu to bez sensu. Jak mu za cel wyznaczam dotlenienie dziecka to krzywi się, ale ja spacerki lubię, więc łazimy z Maciejką razem:-)
 
asia.85 pisze:
domi, jak to miesiączki jak karmisz tak często?
Natura chyba dziwna jednak jest... Bo ja na przykład rzadko ostatnimi czasy karmię i cały czas nic...:eek:

Summerbaby pisze:
I oczywiście jak trzeba przebrać i ogarnąć wielką qpę to najlepsza jest do tego mamunia
U mnie jeszcze słychać wtedy żałosne "Pomooocyyy" :-D. Ja ostatnio usłyszałam, że jestem ostatnimi czasy chamska. A to właśnie przez takie hasła typu domi78 :-). Np. Bąbel darł się wniebogłosy bo strasznie zmęczony był, a my na szybkich zakupach po pracy M. M pojechał odwieźć wózek do sklepu i wraca sobie spacerkiem. Mówię mu, że może wolniej by spacerował, bo się Tymek wykrzyczeć nie zdąży. A on na to, że jest zmęczony po pracy i w ogóle o co mi chodzi. A Tymek krzyczący, już bez sił, śpiący, spocony, zaślimtany i krztuszący się własną śliną :wściekła/y:.
Ogólnie pomaga, ale muszę się o wiele oczywistych dla mnie rzeczy prosić. Bo on na to nie wpadnie. U nas tata jest bardziej od noszenia, niż od mądrego zajęcia się dzieckiem. Bo też nie skalał się przed porodem żadną wiedzą odnośnie rozwoju dzieci... Ale za to bohatersko śpi już razem z nami w pokoju :-). Więc nie ma już moich ulubionych ojcowskich nocy... :-(
 
Dzag jaki kawaler z Tymka, super masz zdjęcie w suwaczku ! :tak:

nie no mój się stara, obiady on gotuje, rano od 7 do 9 zajmuje się Laurą i Niną, a ja staram się odespać noc, po pracy odciąża mnie od Laury, pójdzie na spacer, ale czasem się zapomina i zamiast pomagać to dokłada, brudne rzeczy nie wsadzi do kosza, burdel mi robi na wszystkich szafkach, w szafach, głupim komentarzem, że w szufladach nieposprzątane mnie wkurzył okropnie, bo kiedy ja mam to zrobić?

a teraz mam zamiar sobie winko wypić, odciągnęłam mleko, na najbliższe karmienie mam, później dostanie mm, a my się relaksujemy :-D już dawno nie spędziliśmy tak wieczorku :sorry:
 
ach dziewczyny, miałam nadrobić, opisać wyjazd na mazury do teściów, jakoś tak się ostatnie dni toczą że na nic nie mam czasu. jak siadam do czytania to nie mogę nawet skończyć, więc teraz mam chwilę to coś napiszę.

Stasiula właśnie walczy żeby zasnąć, ale chyba jest niedojedzony, wyssał oba cyce i marudzi zamiast spać, chyba zaraz butla pójdzie w ruch z mm. niestety ostatnio zdarza nam się podać bulte z mm wieczorem. Ale nie częściej niż raz na dobę. On w godzinach popoludniowych je częściej niż w innych godzinach, nabiera jakiegoś wilczego apetytu. O 19:30 wyssał mi pierś, o 20 kąpiel, po kąpieli podałam mu jeszcze tą samą do dokończenia, ale dalej pchał łapki do buzi, więc dostał i drugą. Ale teraz cały czas się kręcił i mruczał. Właśnie zjadł 90 z butli, i natychmiast jeszcze przy odbijaniu usnął jak zabity. Trudno. Nie jestem szczęśliwa, ale przecież chodzi o to, żeby dziecko nie było głodne, prawda? Widzę, że ten temat butli z mm na noc, też jest już poruszany na forum :-)

Co poza tym. Ostatnie dwa dni Staś był podziębiony, więc marudek. Nadal jest bardzo grzeczny, nie płacze, nie drze się, ale zwiększył swoją aktywność (wraz z wiekiem, co oczywiste), więc mam znacznie mniej czasu, również na forum. No i dzień najchętniej rozpoczynałby już o 6, ale jeszcze go przyciskam na spanie, chociaż do 8:30. Zawsze rano brakuje mi 2 godzin żeby się wyspać. Powinnam chodzić z nim spać o 20, ale nigdy jeszcze mi się nie udało. bo jak on uśnie, to wtedy dopiero siadamy do kolacyjki, mamy czas dla siebie, oglądamy coś w TV. I kładę się po następnym karmieniu, czyli 23-24.

Czy też macie dylamet co zrobić jak dziecko uśnie w ciągu dnia? Staś zasypia na około 2,5-3 godziny zawsze między 11 a 12. I codziennie się zastanawiam. Czy iść z nim na spacer żeby sobie na spacerku pospał? czy może wystawić go do ogrodu, i w tym czasie a) zrobić obiad, pranie, ogarnąć w domu, ogarnąć siebie, wykąpać się, pomalować paznokcie ect, b) walnąć się spać.
Opcja B jeszcze ani razu nie doszła do skutku, choć pewnie powinnam wszystko olać i uciąć sobie drzemkę.

TZ też ostatnio mało aktywny przy Stasiu. Nie ma go od rana do wieczora, ogarnia końcówkę remontu, wozi okna, jakieś materiały, rozlicza się. Wychodzi o 9, wraca o 19-20. Zmęczony, przeziębiony. I jeszcze wychodzi, że brakuje nam około 25 tysięcy :szok: żeby skończyć remont, i potrzebujemy tej kasy w przeciągu miesiąca. Więc humory raczej mamy średnie. Przez te noce z katarkiem, TZ przeniósł się ze spaniem do innego pokoju, i widzę,że nie zamierza wracać do nas bo mówi że śpi mu się wyśmienicie. Z kolei ja tak sobie myślę, że i tak muszę wstać, bo karmię piersią, więc jeśli i on wtedy się budzi i potem spać nie może a nic mi po nim, to w sumie niech się chłop wyśpi. Nawet mi wygodniej bo mam duże wyrko dla siebie, a nad ranem Staśka biorę do siebie żeby jeszcze oszukać go że nie czas na pobudkę ;-) to mam większe pole manewru w łóżku. A TZ i tak przychodzi w nocy i nas całuje przez sen, sprawdza czy Staś przykryty itd.

Wczoraj zrobiłam na obiad i zjadłam duszoną wołowinę, ale chyba małemu nie posłużyła bo miał dziś rano brzydką, dużą, bardziej rzadką kupkę o innym zapachu, i długo się męczył żeby ją zrobić. Więc narazie muszę sobie odpuścić, choć uwielbiam.

I jeszcze taka refleksja z dzisiejszego wieczora. Godzinę temu moja 23 lertnia siostra się wylaszczyła i poszła na nocne szaleństwa na mieście. I jak zamykałam za nią drzwi to jej zazdrościłam. Ja w ogóle nie z tych szalejących po klubach, a poza tym swoje mam za sobą, ale jakoś tak poczułam, że mam straszną ochotę na taką noc. Ciekawe kiedy taka nastąpi.

Najpierw muszę zrzucić 7 kilo. Waga nadal ani drgnie. Nie jem żadnych słodyczy, odstawiłam przekąski, nie podjadam. Nie wiem czemu wszystko stanęło. Karmię piersią na potęgę, spaceruję, ruszam się. Jak stanęło 2 tygodnie po porodzie, tak stoi do dzisiaj. Stasio przytył 900gramów od porodu. Więc chyba w normie.

Dobra, biorę się za czytanie i nadrabianie. Ale nudnego posta wypociłam...

edit: nadrobiłam. więc:

Asia mój Staś wodzi wzrokiem za przedmiotem, za grzechotką odwraca głowę w stronę dźwięku, wyraźnie zawiesza wzrok na mnie, na TZ, na iPadzie ogląda z TZ reksia, misia uszatka, albo zapasy ;-). Ale każde dziecko jest inne. Nie ma co panikować. To jest odstępstwo kilku miesięcy. Mój chyba dość wcześnie, ale w innych rzeczach może być odwrotnie. Więc głowa do góry.
No i chyba Ty i Twój pies ważycie podobnie co? :-) Pamiętam, że ty szczuplutka lasencja.

Irisson, Summerbaby cieszą wasze wpisy o 5-6 godzinnych ciągach nocnego snu. Nie mogę się już doczekać. nie to żebym narzekała, bo dziecię mam grzeczniusie i nie płaczące. Ale co 2,5-3 godziny w nocy budzi się na jedzenie. Czekam z utęsknieniem na wydłużanie się tych okresów.

Olga, Marcia widzę, że u Was też katary i przeziębienia. Zdrówka. My ze Stasiem już OK, TZ kicha a mama leży w łózku z gorączką.

Nataszka macierzyńskiego brak.

Malinka no dziwna akcja z tym patrzeniem. Ja bym chyba delikatnie zwróciła uwagę. Właśnie wróciliśmy od teściów, i jakoś mi było glupio wyjąć pierś przy teściu, zresztą on też się usuwał jak mówiłam że będę karmić.

Summerbaby jeszcze w reklamach mamy biegunkę i zaparcia, i nie trzymamy moczu i nosimy protezy.

Asia to Twój M skarb. Choć mój sam ostatnio powiedział, że już u siebie w domu jak będziemy to będą dyżury, będę odciągać mleko i on będzie całą noc ogarniał, a następną ja.

A 5.10 moja przyjaciółka ma koncert, jej TZ wyjechany, i przwozi mi swojego 3 miesięcznego Stefana na pół dnia i wieczór i będę ogarniać dwójkę na raz :-)
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry