Bo ja myślę, że taka sytuacja ma swoje lepsze i gorsze strony... Ale mi też strasznie trudno wyobrazić sobie dzień, w którym wracam do pracy i zostawiam Lilę albo w żłobku, albo z opiekunką. Trudno byłoby mi zaufać obcej kobiecie, wiadomo, nikt nie zajmie się naszymi dziećmi lepiej niż my same, taka prawda. Dlatego ciągle myślę o tym, jak dorobić sobie na wychowawczym i jak zaplanować swoje działania zawodowe. Niby czas mam. Mój macierzyński kończy się z dniem 1 lutego, potem biorę wychowawczy na pewno do sierpnia, a potem? Kurcze, nie wiem. Fakt jest taki, że od 1 lutego kończy mi się wypłata i chciałabym móc jakoś dorobić. Muszę nad tym wszystkim pomyśleć i coś zaplanować, mam nadzieję, że coś mnie natchnie. Styczeń i tak spisałam już na straty - nie lubię tego miesiąca najbardziej w całym roku i daję sobie czas,by nieco się rozbudzić i nabrać sił na następne miesiące.
Irisson tak coś czułam, że Laura będzie lubiła przedszkole. Z tego,co piszesz Laura jest żywiołowa, komunikatywna, fajnie, że dobrze zniosła to wyzwanie.
Asia,fajnie,że z siostrą się pogodziłyście. Jasne, że to nie to co na żywo,ale zawsze coś. A pączki i faworki wysyłasz może pocztą?
Gorgusia, jak tam przygotowania do rozkręcenia interesu? Jak Wam idzie?
Mart, a Ty jak się czujesz już jako prawie tygodniowa mężatka

? Ale ten czas leci
Oglądałyście może komedię "Rodzinny dom wariatów"? Leciała akurat w czasie świątecznym. Myślę sobie, że fajnie by było mieć taką dużą i zwariowaną rodzinę. Gorzej z utrzymaniem i kwestiami zawodowymi w przypadku kobiet. Choć nie jest to niemożliwe i nie do zrobienia.
Lila jeszcze przeziębiona,dziś kaszlała trochę, wkurza mnie to.
Bejbi, lekarka Ci mówiła, że Twoja Zosia waży 6800 i to mało? Wow. Moja Lila ma już z 4.5 miesiąca a ledwo waży 6 kg. Też ma wałeczki na nogach, jest dosyć długa, pogodna, uśmiechnięta, ale mało przybiera na wadze. 18 stycznia mamy zaplanowane szczepienie (oczywiście jak mała będzie już zdrowa) i zobaczymy ile waży. Ale już mam stresa. Karmię ją średnio co 2, 2.5h, więc często, w nocy są dłuższe przerwy, ale nie chcę się nad tym na razie zastanawiać. Szkoda mi na to czasu teraz, zobaczymy, co będzie za niedługo.
Katjusza, życzę Twojej rodzince zdrowia i powrotu do sił. Teraz fatalny czas jeśli chodzi o choroby - za wysoka temperatura i bakterie nie mają warunków do umierania.
mAtma to dobrze, że święta przeżyliście pomimo nerwowych chwil (oby kolejne święta były jeszcze lepsze). Mi przez bardzo długi czas święta bardzo źle się kojarzyły, z różnych powodów, niezbyt miłych. Dopiero teraz powoli, powoli staram się odczarowywać tą myśl i przeżywanie tego czasu, chcę, by Lila jak najlepiej go wspominała. No i zdrówka życzę dla synka i Was wszystkich i wszystkich sierpniówek, bo teraz, w dobie obecnych chorób i przeziębień każdej z nas się to przyda
Dziewczyny,czy oprócz utraty wagi macie noworoczne postanowienia, o których możecie mówić

? Ja stwierdziłam, że chyba nie będę za dużo postanawiać, tylko robić swoje. Bo później się tylko sfrustruję, gdy coś mi nie wyjdzie. Wiem, jaka chcę być, do czego dążyć i myślę, że to wystarczy. Na pewno najważniejsze, cieszyć się życiem i czerpać wiele radości z małych, drobnych, codziennych rzeczy. I być wdzięczną za to, co mam

A reszta... myślę, że będzie wynikiem powyższych. Bo jak człowiek ma pozytywne, radosne, optymistyczne podejście do życia, to wszystko łatwiej znosić, pokonywać trudności i po prostu żyć

Ale mnie wzięło na przemyślenia...