Hej ja też jeszcze w piżamce, oglądam TV, i kolejny dzień leniuchowania
Wczoraj byłam u ginekologa ( wszystko ok, powiedziała że wzorcowo i tak trzymać), potem zawiozłam zwolnienie, potem zakupy....dobrze, że mamę mam już za osobistego szofera
po powrocie padłam , poczytałam Was, ale już nie miałam siły pisać :-(
Na obiadek dziś kapuśniaczek, mniam mniam, już zrobiony by mama
kurcze, co ja bym bez niej zrobiła...
Co do zwolnienia lekarskiego, uważam, że jak zdrowie pozwala i praca nadaje się dla ciężarnej, to można pracować. U mnie w pracy nie pracuje się w ciaży. To praca z ludźmi, raczej z marginesu społecznego, w syfie i choróbskami, chodzeniem po domach...nie da rady i wszyscy to rozumieją, nie mam problemów z tego powodu.
Odnosząc się jeszcze do tematu wydatków, na początku miałam podejście, że nie będę wydawać kasy, będę prowadzić ciążę u lekarza na NFZ i już...bo przecież składki płacę i mi się należy
Zmieniłam zdanie jak się dowiedziałam, że to bliźniaki, większe ryzyko, zagrożenie i tak strasznie zależy mi żeby dotrwać z nimi szczęśliwie do rozwiązania, że kasa nie ma większego znaczenia i będę się konsultować za 200zł za wizytę, jeśli ten mój profesorek jest w stanie zapewnić mi poczucie bezpieczeństwa, zajmie się mną w szpitalu i mi ładnie cesarke zrobi 
A jaszcze mi sie przypomniało, co do mężów..po waszych problemach z mężami to powinnam o moim napisać anioł
nie pije nie pali, dobrze zarabia, kocha mnie, szanuje, a jesteśmy razem ponad 7 lat i zawsze tak samo...ach jak tak piszę to mam ochotę go wycałować 
Miłego dnia dziewczynki
Wczoraj byłam u ginekologa ( wszystko ok, powiedziała że wzorcowo i tak trzymać), potem zawiozłam zwolnienie, potem zakupy....dobrze, że mamę mam już za osobistego szofera
po powrocie padłam , poczytałam Was, ale już nie miałam siły pisać :-(Na obiadek dziś kapuśniaczek, mniam mniam, już zrobiony by mama
kurcze, co ja bym bez niej zrobiła...Co do zwolnienia lekarskiego, uważam, że jak zdrowie pozwala i praca nadaje się dla ciężarnej, to można pracować. U mnie w pracy nie pracuje się w ciaży. To praca z ludźmi, raczej z marginesu społecznego, w syfie i choróbskami, chodzeniem po domach...nie da rady i wszyscy to rozumieją, nie mam problemów z tego powodu.
Odnosząc się jeszcze do tematu wydatków, na początku miałam podejście, że nie będę wydawać kasy, będę prowadzić ciążę u lekarza na NFZ i już...bo przecież składki płacę i mi się należy
Zmieniłam zdanie jak się dowiedziałam, że to bliźniaki, większe ryzyko, zagrożenie i tak strasznie zależy mi żeby dotrwać z nimi szczęśliwie do rozwiązania, że kasa nie ma większego znaczenia i będę się konsultować za 200zł za wizytę, jeśli ten mój profesorek jest w stanie zapewnić mi poczucie bezpieczeństwa, zajmie się mną w szpitalu i mi ładnie cesarke zrobi 
A jaszcze mi sie przypomniało, co do mężów..po waszych problemach z mężami to powinnam o moim napisać anioł

nie pije nie pali, dobrze zarabia, kocha mnie, szanuje, a jesteśmy razem ponad 7 lat i zawsze tak samo...ach jak tak piszę to mam ochotę go wycałować 
Miłego dnia dziewczynki
...ciekawe jak mi będzie wychodziło stosowanie jej metod :-)
pojechalam sobie do ciucholandu popatrzec czy cos by bylo na mnie
Chodz czasem ma swoje... ale kto nie ma
Z mamusia przy boku to masz szczescie ,tez tak bym chciala :-( Pocieszam sie ze jak urodze to przyjedzie na 3 tyg hura