Odebrałam wyniki morfologii i już mam żelazo w normie, więc anemia poszła sobie.
Byliśmy z M u blacharza, bo w związku z wymianą na auta z dziadkiem, chcemy, żeby auto ładnie wyglądało. Mieliśmy trochę pogięte drzwi, bo włamali nam się jakiś czas temu do auta, ale kolega nam wyklepał i drzwi się zamykały, więc tak jeździliśmy, no ale dla dziadka chcemy zrobić. Wycenili nas na 600zł i miejsca małych rysek na aucie zapaćkają w gratisie

Więc auto w poniedziałek idzie do doktora.
Jak przyjechaliśmy, to zabrałam karmę dla podwórkowych sierściuchów i przy okazji sekator i wór, i odkrzaczyłam ogródek, bo po tych deszczach bluszcz sąsiadów znowu wtargnął na ścieżkę, że wejść się nie dało. Więc po gimnastykowałam się trochę i poćwiczyłam skłony... Ja chyba kiedyś w tym ogródku urodzę...
Zrobiłam tez 2 prania i sałateczkę z wędzonym kurczakiem.
No i dobre wiadomości, teściowie przyjadą w niedzielę na moje urodziny, więc robię party na 13 osób, co prawda u mamy w ogrodzie, ale robię sama tort i przygotowuję mięsko i sałatki
