reklama

Sierpień 2013

Madziula - co do torbieli to niestety nie mam pojęcia...
Ale jeśli chodzi o przeziębienia to ja aktualnie jestem chora po raz trzeci w tej ciąży. Przeziębienia niestety się zdarzają, bo trudno jest się przed nimi uchronić przez 9 miesięcy. Żaden lekarz nie przepisze Ci na nie nic konkretnego, najlepsze są domowe sposoby i leżenie w łóżku, większości leków nie wolno brać w ciąży. Samo przeziębienie raczej nie powinno zagrażać ciąży, ja poprzednio też sporo chorowałam (taką mam pracę) i mam zdrowego malucha :tak:
 
reklama
Madziula, ja również mam torbiel, a raczej dwie na każdym jajniku po jednej... Żadnych leków na to nie biorę, mój lekarz powiedział, że albo się same wchłoną, albo przy ewentualnej cesarce usuną, albo tez urodzę dzidzię i jak wciąż bedą to bede miała laparoskopię (czyli usuną)... W każdym razie one w ogóle nie zagrażają dzieciątku! Więc relax!!:-) pozytywne myślenie ponad wszystko!

A co do leczenia przeziębienia, to ja robilam syropek z cebuli (fe...) i piłam herbatkę z malinami....
 
Izka87 ja biorę Utrogestan - zawiera progesteron, lekarz przepisał mi go zamiast Duphastonu, z tym że nie ma go w polskich aptekach i mam go z Czech :) oraz Luteinę dopochwowo. Powodem był krwiak, który na szczęcie się wchłonął - mimo to nadal dużo leżę i biorę leki.
 
Hej!
Ale się tu ruch zaczął. Nadązyć ciężko ;-)

Ja już po jednych zajęciach - lajtowo minęły, bo student mnie poprosił, żebym mu pomogła poprawić tekst jego przemówienia ślubnego :-D Tajemnica przed żoną, więc mieliśmy lekcję szeptaną :-D
Tylko niestety wakacje na uniwerku się skończyły, wiec dzisiaj wieczorem muszę tam jechać. Buuu! Wrócę do domu po 21 :-( Dobrze, że semestr się juz kończy, bo to jest jednak za późno dla mnie takie zajęcia po nocy :-(

Ja żadnych leków nie biorę i mam nadzieję, że brać nie będę musiała.

Na torbielach się nie znam :-(

Z przeziębieniami w ciąży to niestety kicha. Ja tylko mam nadzieję, że mnie moja końska odporność uchroni i tym razem. W pierwszej ciąży tylko raz chorowałam - dziadek Małżona mi jakiegoś rotawirusa sprzedał. No a poza tym to chyba nawet żadnego porządniejszego kataru nie miałam. Niestety po porodzie się zaczęły przeziębienia. Ale wtedy już leki mogłam brać.

Jeszcze o dźwiagniu starszaków było. Ja się staram nie. Wiadomo, czasem nie ma wyjścia - trzeba podnieść, żeby na kibelek posadzić, żeby łapki umyć, itp., ale takiego noszenia i tulenia staram się unikać. Raczej jak mała chce się potulić, to siadam na podłodze i ją biorę na kolana. Jakoś tak mnie tknęło jak przeliczyłam, że ona ma prawie 14 kg, a ja 48, czyli to jest 1/4 mnie.

U nas wiedzą już prawie wszyscy. Rodzina, bliżsi znajomi. Nie mówiłam jeszcze tylko instytucjom/firmom z którymi mam jakies umowy na zajęcia podpisane, bo okazji nie ma, ale kursy mi się i tak przed sierpniem pokończą, więc nie ma takiej potrzeby.

Ja wprawdziw niewierząca, ale w zabobony tez nie wierzę ;-)
 
Ostatnia edycja:
Jeśli chodzi o duphaston to ja go biorę od półtora roku. Wtedy miałam niedobór progesteronu i lekarka zaleciła mi 1 tabletkę dziennie. Gdy zaszłam w ciążę (mimo już dobrego wyniku progesteronu) zaleciła by go nie odstawiać tylko brać rano pół tabletki i wieczorem pół. A teraz zmieniłam lekarza (od piątku) i babka zaleciła mi brać 3 razy po 1, ponieważ powiedziała, ze ostatnie badania udowodniły, że trzeba przyjmować przynajmniej 3 tabletki dziennie aby był efekt :D Nie chcę w to wnikać, tym bardziej, że mam na razie dobry progesteron i trochę się denerwuję a na wizycie zapomniałam zapytać. Z drugiej strony miałam delikatne plamienia podobno spowodowane....kaszlem! Od 2 tygodni się z nim zmagam i podobno może on być przyczyną plamień, bo naczynka pękają od pracy brzucha. Ale nie wiem czy duphaston ma z tym coś wspólnego.

Jeśli chodzi o zabobony to też w nie nie wierzę, poza tym znam różne przypadki, jak ludzie mówili i nie mówili. Mnie chodzi jedynie o mój komfort psychiczny, że jak się coś wydarzy to nie chcę by potem wszyscy mi współczuli. Z drugiej strony jestem dobrej myśli a ludzie, którzy się dowiedzieli przecież są ze mną i dobrze mi życzą :)
Oto i moje przemyślenia :)
 
reklama
Margo to ja uznałam, ze jak juz sie to to zagniezdzilo we mnie, to sie tak szybko nie odgniezdzi ;-) No i mam jedna duża wadę - nie umiem jeziora za zębami utrzymać :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry