witajcie! Życzę wszystkim samych radosnych dni i przespanych nocy! My mieliśmy kłopoty ostatnio, aż nie chciało mi się o tym pisać, ale muszę sie wyżalić. Spotkał nas szpital, mały przestał jeść, najpierw jadł polowe tego co zawsze, potem jeszcze mniej, a na końcu nawet herbatki nie chciał. Zadzwoniłam do lekarza z przychodni, a ten mi powiedział żeby sie nie przejmować i zaczekać jeszcze, ciekawe jak miałam się nie martwić jak mały piszczałki za każdym razem jak chciałam go nakarmić. Zadzwoniłam więc do innego lekarza, a ten że do szpitala bo sie odwodni. To był 1 dzień świąt, na izbie lekarz powiedział, że co ze mnie za matka, że wczoraj nie przyjechałam, to mu mówię, że lekarz kazał mi jeszcze poczekać, a on na to że to mój problem. Mały został skierowany na oddział gastroenterologii, miał usg, rtg, badania krwi i moczu. Nic nie stwierdzili, powiedzieli, że może nie umiem go nakarmić, to zrobiłam mu mleko no i nie wypił. Na szczęście po paru godzinach sie namyślił, wypił 130 i potem jesCze 130. Przyszedł inny lekarz i kazał zmienić mu mleko z Nuttamigenu na bebilon. Mieszam mu od paru dni, je mniej ale je . Kazał też rozszerzać dietę, podaje marchewkę, ale nie chce jej jeść.