zaczarowana79
3*mama :-)
Witajcie dziewczyny, wracam po kilku tygodniach. Nie udzielałam się, ale Was podczytywałam, u mnie po wielu przejściach, łacznie z Panem dr który chciał zakończyć ciążę, trafiłam do cudnej starszej pani gin, która stwierdziła bicie serducha, uspokoiła odnośnie plamień:-), które w różnym natężeniu mam nadal, ale póki co jest ok., to jeszcze zapytała co mam w domu?!?, /pierwsza myśl; psa?, telewizor?/, Jak powiedziałam że dwóch kawalerów to stwierdziła że dla odmiany prawdopodobnie będę miała dziewczynę, bo tak jej ten początek ciąży wygląda.. Nie ukrywam że mogłaby się pojawić jeszcze jedna kobita w domu bo narazie, nawet pies to On.
.
Cwietka, uwielbiam twoje poczucie humoru i podejście do ciąży, mam bardzo podobne, szczególnie ten post o małżu siekaniu go i posypywaniu solą, cudne. Ja przyznam , że moje nerwy związane z ciążą zmniejszały się z każdą kolejną, i nie mam już ochoty zamartwiać się każdą rzeczą która może źle wpłynąć na fasola. Przecież nie zamknę się na kolejne 7 miechów w hermetycznym pokoju...
Dziub, strasznie mi przykro, przyznam że dopingowałam cię po cichu od początku, mam nadzieję że wkrótce wrócisz znowu z dobrą nowiną...
Dziękuję też wszystkim innym dziewczynom, które o mnie pamiętały... Będę się odzywać. W razie czego służę radą, bo pod względem ilościowym jestem na czele listy, hi,hi.
. Cwietka, uwielbiam twoje poczucie humoru i podejście do ciąży, mam bardzo podobne, szczególnie ten post o małżu siekaniu go i posypywaniu solą, cudne. Ja przyznam , że moje nerwy związane z ciążą zmniejszały się z każdą kolejną, i nie mam już ochoty zamartwiać się każdą rzeczą która może źle wpłynąć na fasola. Przecież nie zamknę się na kolejne 7 miechów w hermetycznym pokoju...
Dziub, strasznie mi przykro, przyznam że dopingowałam cię po cichu od początku, mam nadzieję że wkrótce wrócisz znowu z dobrą nowiną...
Dziękuję też wszystkim innym dziewczynom, które o mnie pamiętały... Będę się odzywać. W razie czego służę radą, bo pod względem ilościowym jestem na czele listy, hi,hi.

I trochę różu by się w domu przydało 

ale na razie się nie pokaże bo się wstydzem
mój smyk nie chce po schodach chodzić... no i co zrobić? muszę wtargać 15 kilowy klocek na 4 pietro