Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
.Straszne jest dla mnie rodzić pierwszy raz,jak nie wiadomo czego się spodziewać
.Odnośnie mnie. Troche racji Quincy ma, jestem typem osoby, która woli się wygadać, może przez to, że właśnie nie mam komu zrobiłam to tutaj, muszę popsioczyć, ponarzekać, muszę wylać z siebie żale 100 razy, żeby nie siedziało to we mnie. Iza jeśli chcesz wiedzieć zapisałam się do psychologa jakiś czas temu, póki co byłam 2 razy, nie chodziło o ciążę a o moją sytuację rodzinną, z którą nie dawałam sobie rady i potrzebowałam kogoś, żeby mnie wysłuchał. Myślę, że depresja mi nie grozi, nie jestem w jakimś stadium półostatecznym czy coś, nawet ta psycholog powiedziała, że jestem mega świadoma wszystkiego co się wokół mnie dzieje i chyba za bardzo nie wie co ze mną zrobić a ja po prostu poszłam tam, żeby się wygadać, bo tak mam. Tak potrzebuję. Jak mnie coś męczy to potrzebuję to powiedzieć 100 razy, żeby to wywalić z organizmu, nie wiem jak to wytłumaczyć. Ponadto przecież nie jęczę Wam tutaj od początku ciąży i nie narzekam co to mi się dzieje co chwila strasznego, fakt, że od 3 dni mam gorszy humor po odebraniu tych wyników, napisałaś, że nie chodzi Ci o sytuację rodzinną czy coś ale na pewno masz świadomość, że jak się problemy kumulują to wystarczy potem głupstwo nawet i człowiek pęka, nie jestem z gumy, mam swoje granice, otrzymałam bardzo złą dla mnie wiadomość (jak podczytałam w necie o tym to już zupełnie padłam a lekarz może i powiedział mi prawdę [że nie ja pierwsza, że i tak może poród pójść źle więc mam nie pękać] ale wydaje mi się, że nie w ten sposób przekazuje się złe wiadomości, gdybym była lekarzem i miała pacjenta, który prawdopodobnie ma raka to nie powiedziałabym mu "mam złe wieści, to rak, będziemy naturalnie próbowali leczyć i już mi się wiele razy udawało ale na wszelki wypadek proszę sobie załatwić wszystkie sprawy jakby tak Pan kopnął w kalendarz", no chyba bym nie umiała i jednak bardziej personalnie i empatycznie podeszłabym do gościa, taką mam nadzieję) i się rozkleiłam. Myślę, że biorąc wszystko pod uwagę radzę sobie świetnie. Tak, zdenerwowałam sie, zestresowałam i wystraszyłam ale ja potrzebuję czasu na oswojenie się z danymi informacjami, tak mam i chyba to się nie zmieni bo takim jestem człowiekiem.
ale paciorkowiec to nie rak! z reszta napisalam ze zdziwilo mnie ze zareagowalas taka panika ze ci sie dziecko zarazi i umrze..z twoich postow wywnioskowalam ze myslisz ze grozi wam jakas smiertelna choroba! mam nadzieje ze doczytalas wiecej info na temat tego gbs bo to naprawde nie koniec swiata. poza tym czym innym jest ponarzekac i wygadac sie a co innego wmawiac sobie cos co nie jest do konca prawda, udreczajac sie przy tym - wszystkie dziewczyny probowaly ci powiedziec zebys sie nie martrwila ze to nie jest koniec swiata, ze gbs to nic strasznego - ale zupelnie zablokowalas sie na czarnej wizji. mam nadzieje ze juz ci lepiej i z dnia na dzien bedziesz coraz rozsadniej podchodzic do tematu!gdybym była lekarzem i miała pacjenta, który prawdopodobnie ma raka
