No i doczekaliśię ospy. Mały coraz bardziej wysypany. Dzwoniłam do lekarki, ale powiedziała, że jak nic innego nie dolega to nie musimy stawiać się w gabinecie tylko smarować krostki lotionem, który ja mam na półpaśca. I teraz pytanie do Jagienki: Mogę z małym na dwór wychodzić? Uważać na coś szczególnie?
Kochana napisz kilka złotych rad jak się z tym obchodzić, bo jesteś na świeżo, a ja lekarki o nic nie popytałam...
Karolcia,u każdego dziecka przebieg może być inny ale u nas było tak...jeśli pojawi się temperatura to paracetamol,nie ibuprofen bo on nasila wysypkę,ja na świeże wypryski stosowałam wyłącznie spirytusowy roztwór gencjany-błyskawicznie zasusza i dezynfekuje!! Wszelkiego rodzaju kremy czy pudry dopiero jak krostki zaschły

wiem ze to później ciężko zmyć,moje dzieciaki szorowały się dobry tydzień i brudzi wszystko (poświęciłam dla "dobra sprawy" jedną pościel i parę ubranek) ale oprócz skutecznego działania (bardzo przydatny dla takich maluchów do okolic pieluszkowych) wiedziałam ile krostek przybywa i gdzie smarować.
Co drugi dzień kąpałam w kalii (nadmanganian potasu), co do dworu-my miałyśmy całkowity zakaz dopóki nie odpadną strupki-ok.dwóch tygodni...i ja bym się tyle wstrzymała,lepiej dmuchać na zimne...
Acha,krostki w buzi,nosku czy narządach płciowych (czyli wszędzie tam gdzie śluzówka) najlepiej WODNYM roztworem gencjany,działanie to samo a nie boli (wypróbowałam ;-))
No i moja lekarka zaleciła heviran,bałam się bo na ulotce napisane było że dla starszych dzieci ale po skonsultowaniu się z kuzynką-pediatrą-dawałam młodej,kruszyłam tabletki...
Mam nadzieję że Igorka mocno nie wysypie,dobra strona to fakt że będzie miał za sobą
