Taycia - oczywiście, że na początku były takie dylematy 'najpierw nakarmić czy położyć drugie spać?', ale wszystko dało się ostatecznie poukładać. Robiłam wszystko by ich zsynchronizować i mi się udało. Wszystkie posiłki jedzą równocześnie, równocześnie śpią, kąpią się, bawią, marudzą:-) . Wszystko robią razem.
Trochę pewnie będziesz zdezorientowana na początku, ale... pomyśl, że tyle kobiet na świecie dało radę, dzieci rosły zdrowo, więc dlaczego Tobie ma się nie udać? Trochę więcej wiary w siebie.
A że któreś chwile dłużej popłacze, że nie zawsze w 3 sekundy możesz podnieść i pocieszyć... nie rób sobie z tego wyrzutów - od płaczu jeszcze nikt nie umarł. A i oni nauczą się cierpliwości. Moim dzieciom już do głowy nie przychodzi np. płakanie po przebudzeniu. Siedzą na łóżku i czekają aż względnie wyspana matka po nich raczy przyjść. O pardon. Lila czasem przyjdzie do naszego łóżka. Z tymże szybko zerkam na zegarek. Jak jest przed 7, to mówię jej tylko 'lila do siebie, do spania' i pokornie wraca do pokoju, zamyka drzwi i kładzie się na łóżku. Czeka

Kiedyś to był płacz i zgrzytanie. Teraz nie ma problemu.
Karolaola - był bardzo krótko bo ja nie chciałam. Nie czuję nic podniosłego w karmieniu piersią, a i.......... utrudniało mi to znacznie ogarnięcie dwójki. Nie uważam, żeby MM było jakimś złem. Ba, Tymon(pomijając zapalenie płuc po tygodniu życia) właściwie nie choruje. Zresztą Lila też nie. Ostatnio z powodu choroby/przeziębienia u lekarza byliśmy we wrześniu 2011, właśnie wtedy kiedy się okazało że jest zapalenie.
Polecam, polecam bardzo wózek który mam czyli Jane Powertwin (trójkołowy). Jest moim zdaniem genialny. Jestem bardziej zadowolona niż z tako przy Lilce. Ba, nawet wolę śmigać tym Jane (mimo że lila raczej całe spacery przejdzie) niż jakąś lichą spacerówką

. Uwielbiam go.