Karola wiem, że czasem potrafią się na koniec przekręcić, ale to mimo wszsytko jest rzadkość. Też jestem za porodem naturalnym i wcale nie chciałabym cc, ale moja mama rodziła moją siostrę ułożoną pośladkami i męczyłą się tak, że 3 miesiące nie mogła normalnie siadać, a mała dostała Apgar 4 więc nie dla mnie takie porody, tym bardziej, że moja siostra miała niecałe 3kg, a mój synek jak dotrwam do terminu to pewnie do 4kg dobije tak jak pierwszy. A zresztą mój pierwszy poród naturalny był też mega ciężki (bo Arturo był duży) i skończyło się na vacum i mega nacięciu, które mnie bolało pół roku, więc podejście do cc też mam już inne...nic za wszelką cenę, bo czasem dla dziecka też się to nie kończy dobrze. Mam nadzieję, że Cię nie nastraszyłam, bo nie taki miałam zamiar. Rozumiem Twoje podejście i pewnie mówiłabym tak samo, gdyby nie historia mojej mamy.
Też próbuję temu mojemu synkowi przemówić do rozumu i tłumaczę mu, że nie tak się do świata wychodzi...a tak w ogóle to się podśmie****ę, że wyraża w ten sposób swoje poglądy co myśli na temat opuszczenia brzucha mamy na rzecz życia na zewnątrz

Gratki dla Igorka za nowe zębolki, u Artura chyba 5 idą z prawej strony.
A grypisko faktycznie straszne panuje i właśnie przeczytałam, że w szpitalu, w którym chciałam rodzić wprowadzili zakaz odwiedzin, bo mają dwa przypadki z grypą AH1N1
