Hej Babeczki!
Dopiero teraz się odzywam, bo miałam mieć tyle czasu u rodziców na internet, a tu mój M. ledwo nas dowiózł te 300km i zapadł na grypę...na szczęście nikogo nie zaraził, ale sam jak kłoda przeleżał do Wigilii, a mały jak zwykle w gościach nie odstępował mnie ani na krok. Tak więc nawet Wam życzeń nie zdążyłam złożyć....:-( ale obiecuję poprawę przed Nowym Rokiem :-)
U nas Swięta bardzo udane, dużo nas było i prezenty trafione, nawet troszkę śniegu spadło choć szybko stopniało.
Dziewczyny śliczne macie dzieciaczki i też mi się wydaje, że wyglądają na starsze niż są w rzeczywistości.
Kupiłam młodemu nowy zestaw sztućców (już metalowy) i dziś pół obiadu machał widelcem prawie sam, oby tak dalej...my się uczymy posługiwania łyżką od dobrych paru miesięcy i mój synek świetnie naje się sam, niestety preferuje własne rączki

a nie sztućce. Ale póki co nowe mu się bardzo spodobały więc może go zachęcą na dłużej.
Prezentami świątecznymi jest zachwycony, a przez to dłużej się bawi sam, więc mogłam dziś ogarnąć walizki po powrocie. Na szczęście udało mi się nie urodzić w czasie podróży. Jeszcze 3-4 tygodnie muszę małego w brzuszku przytrzymać a potem to niech się dzieje co chce.
A u Was jak tam?