malgoo też mam poczucie, że moje życie kręci się ostatnio wokół jedzenia, myślenia o tym co zjem, czy już przerwa między posiłkami nie jest za długa i czy utrzymam to co zjem....
Przed chwilą dzwonił M. i się pyta co mi kupić (właśnie wraca z pracy), a ja po tych waszych opowieściach mówię mu, że chcę fast fooda, a on mi na to kazanie, jakie to nafaszerowane chemią, ze na pewno to zwymiotuję i że on mi w życiu takiego świnstwa nie kupi....no i masz....może i ma rację, bo sama nie jestem pewna czy by mi to się w żołądku utrzymało ;-)
Przed chwilą dzwonił M. i się pyta co mi kupić (właśnie wraca z pracy), a ja po tych waszych opowieściach mówię mu, że chcę fast fooda, a on mi na to kazanie, jakie to nafaszerowane chemią, ze na pewno to zwymiotuję i że on mi w życiu takiego świnstwa nie kupi....no i masz....może i ma rację, bo sama nie jestem pewna czy by mi to się w żołądku utrzymało ;-)
, a jak mówię że mi się nie chce to je kanapki. Jak nie posprzątam to on tego nie zauważa bo mu bałagan nie przeszkadza. A jak zrobię aferę to się przestajemy odzywać i kilka dni ma spokoju. Jak nie upiorę koszul czy skarpet to idzie sobie kupić. No także ja mam beznadziejny przypadek, który w gry też cały czas gra na zmianę z książkami. A wstaje późno, późno jeździ do pracy (10.00-11.00), a potem wraca o 20.00-21.00 do 2-3 w nocy gra czyta i tak w koło.