Ja wogole nie czuje atmosfery swiat jak je spedzam w es. Dla mnie to dzien jak co dzien.
Do tego Hugo chory i straszna jeczydupka z niego. Zawsze budzil sie w nocy czesto ale pocycal i od razu zaypial a od czwartku budzi sie i placze, musze go nosic az porzadnie usnie i nie da sie odlozyc do lozeczka. Musze sie nawygimnastykowac zeby polozyc go kolo siebie w lozku i zeby sie nie wybudzil. Boje sie ze jak juz wyzdrowieje to mu tak zostanie, bo przeciez male dzieci sie szybko przyzwyczajaja...
Generalnie swieta troche dupowate ale coz poradze.
Mam nadzieje ze do wtorku Hugo poczuje sie lepiej, bo we wtorek czeka nas podroz powrotna do domu i jesli dalej bedzie taki maruda z niego ciezkie bede miec te 4 godz w pociagu.
I jeszcze enek mnie wnerwil porzadnie bo robi i gada glupoty