Witajcie po weekendzie. U mnie sobota jak zwykle aktywna, za to niedziela dziwna. Niby wstałam o 10, ale potem jeszcze na trochę przysnęłam, potem trochę prania zrobiłam, obiad i trzeba było jechać po Mża, który wrócił z wyjazdu. Jak wróciliśmy to dość szybko zasnęliśmy, chyba jakoś kolo 21, za wcześnie, bo potem o 2:30 obudziłam się i spać przez ponad godzinę nie mogłam. Nie oglądałam Oscarów, tylko sprawdziłam wiadomości, że Ida wygrała. Fajnie, może w końcu obejrzymy ten film, trochę jestem ciekawa, co w nim jest.
Co do urlopu macierzyńskiego to ja wstępnie myślałam o 6-7 miesiącach plus zaległy urlop, czyli ok. 8, ale wszystko zależy od tego, czy dostaniemy się do publicznego żłobka. Ja zarabiam tak mało, że jeżeli się nie dostaniemy, to po prostu ze względów finansowych jedynym sensownym wyjściem będzie zostać w domu, a jeżeli się uda, to jednak żeby coś tam zarobić, lepiej trochę pracować. Jakbym sama miałą wybierać, to chciałabym po 5-6 miesiącach móc się pojawiać w pracy tak z 1-2 razy w tygodniu, a potem do skończenia roku też nie codziennie, tylko 3-4 razy w tygodniu, ale niestety chyba tak się nie da. W każdym razie myślę, że jeżeli dam radę, to będę już jesienią trochę przeglądać konkursy na post doca do Wielkiej Brytanii i może coś składać, bo gdyby to było możliwe, to chciałabym po macierzyńskim od razu na post doca jechać - tam bym jakoś normalnie zarabiała, a mój Mż najpierw by się trochę dzieckiem zajął, zanim byśmy żłobek znaleźli, na który tam byłoby nas normalnie stać. No cóż, zupełnie nie wiem na razie, jak to się wszystko ułoży. Gdybym miała możliwości to też bym chciała 2-3 dzieci, ale nie tak, że potem nic im nie możemy zapewnić.
Aneczka, nikim się nie przejmuj w kwestii wesela, to Twój dzień. My tak właśnie stwierdziliśmy i nie ustępowaliśmy mimo nacisków. Nie chcieliśmy ślubu kościelnego, więc nie było, a miałam normalną suknię i welon. Jechaliśmy do ślubu rowerem tandemem i to chyba najlepsza część całej imprezy, szczególnie przejazd na ślub Krakowskim Przedmieściem - ludzie nam machali, bili brawo, bardzo przyjemne uczucie. Potem ślub - na świadka wybrałam przyjaciela geja i nikt tu nic nie miał do powiedzenia. Myślę, że najlepiej robić wszystko tak, jak się czuje. Wesele w miarę normalne i chyba prawie wszyscy się dobrze bawili.
Ciąża, fit - zdecydowanie tak! Ja ciągle się boję, kiedy będę musiała przestać, chciałabym jak najdłużej zachować trochę formy, a i tak jak omijam treningi, to gorzej się czuję i mam wrażenie, że waga strasznie szybko, za szybko rośnie.
Ciekawe, że u mnie to USG połówkowe wpisali, że mam mieć między 21, a 26 tygodniem. Zapiszę się jak najwcześniej, ale i tak będzie to dopiero 25ty marzec.
A co powiecie na podróżowanie w ciąży? Ja teraz znalazłam sobie rejs w kwietniu w Chorwacji - taki kurs skipperów i bardzo bym chciała, tylko się zastanawiam, czy dam radę i czy mi wolno. Marzy mi się, że teraz się podszkolę, poćwiczę, a za rok, czy dwa wezmę całą rodzinę z maluchem i będziemy sobie pływać po wyspach.