Ja już niecałe 5 kg mam do przodu. Ale w tym m.in. zmiana rozmiaru stanika z 65FF do 65J. Jak to niektóre koleżanki mówią, że po mnie to od razu widać, że jestem "cała w ciąży", chociaż z drugiej strony jak ktoś nie wie, to jeszcze się mnie ludzie nie pytają. Brzuszek taki średni, niknie trochę pod biustem

W sumie na razie nie narzekam na ciążę. Dla mnie wszystko jest nowe i przez to ciekawe. Mi również nie przeszkadza dotykanie brzuszka. Sama wcześniej byłam zafascynowana rosnącym brzuszkiem koleżanek, chociaż trochę bałam się dotykać.
Coś w tym jest, że kobieta w ciąży bywa traktowana jakby traciła rozum. Już miałam dyskusję z teściami, którzy próbowali mnie pouczać, jestem teraz celem ich (w dobrej wierze) kupowanych cudownych suplementów. Ja wiem, ze chcą dobrze i nawet niektóre z nich mogą być dla mnie dobre, ale chyba mam dość.
Chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat, bo ostatnio mi się przewija i może warto przestrzec. Pewnie słyszałyście o pobieraniu krwi pępowinowej dziecka jako "polisa na życie"? To dość drogi zabieg - podobno ok. 3 tys. za pobranie i potem opłaty za przechowywanie. Otóż: jest to raczej naciąganie i gra na obawie rodziców o zdrowie własnego dziecka, a przynajmniej obietnica bez pokrycia. Pierwszy raz to usłyszałam od pewnego lekarza na jakiejś konferencji. Jakiś czas potem czytałam wywiad z lekarzem. Teraz znalazłam akurat to:
To, czego żaden bank krwi pępowinowej wam nie powie. Ciąża, Opinie, Porady, Tata, Zdrowie i uroda -
Nie znaczy to, że tej krwi w ogóle nie warto pobierać. Znaczy to tylko, że nie warto jej pobierać na użytek prywatny dla własnego dziecka. Sens mają za to (i to duży) banki publiczne. Jest też o tym artykuł na babyboom, jakby Was to interesowało.