Hej laski!!!
Wlasnie wrocilismy po tygodniowej wizycie u tesciow, caly dzien was nadrabialam. No i oczywiscie moj piekny post ze wszystkimi odpowiedziami poszedl na marne... Ale nic to. Ciesze sie, ze wszystkie zdrowe i jakie ciekawe tematy! (Anney, trzymam kciuki za Jozia).
Uwielbiam moj domek!!! Koty lataja po katach, remont za pasem, ale wlasny kat to wlasny kat!
Pogoda byla do bani, wiec wrocilismy wszyscy przeziebieni. Na szczescie do Pon mam wolne wiec jakos ogarniemy dom i siebie.
Jeszcze wam chcialam napisac, ze jako urodzona optymistka UWIELBIAM byc w ciazy. Czuje sie tak wyjatkowo, czekajac na ten upragniony moment, te przygotowania, ta perspektywa nowego, ekscytujacego zycia. Oczywiscie to krotkie chwile pomiedzy obciskiwaniem kibelka, kluciem i rozciaganiem brzucha, skurczami, palaca zgaga, bezsennoscia, znienawidzona waga i niemoznoscia spojrzenia w lustro... Ale i tak to lubie.