Ja na razie nie chce wprowadzać kolacji ze względu na to zeby wiecej wypił z piersi na noc. Ale tez próbuje uregulować jakos te posilki. Teraz przyjmujemy taki system : Rano jest piers, za dwie godzinki śniadanie tzn albo kanapeczka albo kaszka manna ugotowana na wodzie z odrobina oleju i wymieszana po ostygnieciu z bananem poduszonym widelcem. Musze sprobowac te kaszke z innymi owocami ale banan jest chyba tutaj najlepszy ze wzgledu na swoja słodycz, a kaszka ugotowana na wodzie jest bez wyrazu.
Później jest owoc. Cale jabłko , lub gruszka, pomarancza, dwie mandarynki, kiwi, albo deserek w sloiczku.
Nastepnie obiad. I jest to najczęściej zupa. Nie miksujemy juz bo mam fobie zwiazana z miksowaniem. Starszy nie chcial pozniej innych jeść i do tej pory nie lubi zup w ktorych plywaja warzywa. Wiec albe robię małemu w malutkie kosteczki albo podusze widelcem. Poza tym zje jeszcze warzywa z naszego talerza np brokula czy kalafiora.
Docelowo chcialabym zeby jadł zupę np na drugie sniadanie a drugie danie na obiad, ale boje sie mu tak mocno rozszerzac żeby nie zrezygnował z piersi. Piersia popija posiłki po pol godzinie od zjedzenia stałego albo wtedy gdy po prostu zaczyna marudzic. W tak zwanym miedzyczasie daje mu wodę do policja a do śniadanie obowiązkowo mamusi herbatka. Widze ze bedzie herbaciarzem jak my wszyscy
Kamila, u nas tez takie male dziwactwa Olus wyprawia. Lubi jeść jedzenie w kawalkach, wtedy daje mu talerzyk i sobie zjada rączką. Polubił bardzo zmiksowane owoce w słoiku czyli papke, za to wkurza sie gdyby w papce były kawałki np w sosie do spaghetti marchewka w kosteczke czy mięsko. Wychodzi na to ze Albo- Albo
Mnóstwo czasu spedzamy na swiezym powietrzu. Mamy taras , ogródek, dzieci za plotem oraz chodzimy na spacerki. Poza tym trenuje raczkowanie i wstawianie przyprawiajac mnie tym o wrzody na żołądku i zawał serce. Gdy tak pedzi przez korytarz to moja wyobraznia podpowiada mi wybite zabki lub rozwalony nosek,
