AniaCK, ja się bawiłam na weselu w 6. miesiącu ciąży. Fakt, bez szaleństw, bo nawet siły na to nie miałam. Ale pobujać się można i lekko pokręcić.
Przy karmieniu piersią przede wszystkim trzeba mieć dobry start, a do tego próbowac i jeszcze raz próbować. Jak dziecko ma dobry odruch ssania to już połowa sukcesu. Pokarm "przychodzi" falami, produkcja dostosowuje się do dziecka. Mamy najczęściej się rozkładają na pierwszym kryzysie laktacyjnym. Przyznaje, ja też siwiałam przy drugim synu. tak strasznie kupiło żeby dać mm, no bo dziecko płacze, pewnie głodne, bo wisi na piersi co chwile... Ale 2-3 dni i nagle pokarmu jest tyle, ze się dziecko narada, a i dziecko za chwile ma mniejsze wymagania. Szkoda, że w szpitalach położne nie mają czasu żeby to wszystko opowiedzieć. Trzeba trafić na dobrą położna środowiskowa przynajmniej. Albo samemu się co nieco dowiedzieć i być upartym
Ja właśnie wyszłam z gabinetu. W zasadzie w trakcie pisania tego postu weszłam

Dr bardzo miły, wszystko ok. Ale nigdy w życiu nie byłabym w sta ie tak prowadzić ciąży, w takich warunkach. skierowanie na usg - do jakiegoś szpitala. skierowanie na badanie krwi - do punktu pobrań tej przychodni. karta ciąży dopiero po badaniu krwi wtedy też dopiero cytologia i biocenoza pochwy. do prenatalnych nie ma wskazań bo mam 34 lata a nie 35. A tydzień ciąży? no jakoś 10, ale skoro pani mówi, że 8 z hakiem to może tak być

No doba, przynajmniej sobie glukozę tsh i coś jeszcze zrobię za darmo. Jutro mnie czeka glukoza z roczniakiem na rękach

Bosko.