reklama

Sierpniowe mamy 2020

Ja mam odwrotnie. Też czytuję patologów i... jak na początku były problemy to mój mózg wkręcał sam sobie zaśniad, albo pozamaciczną. Mam zakaz od Męża i Mamy czytania o ciąży :D

Na pierwszej wizycie (w szpitalu) Mąż został za drzwiami. Lekarka go skutecznie zniechęciła (nastraszyła badaniem i usg). Potem żałowałam (w stresie zapominam dużo ważnych rzeczy). Na kolejną prywatną wiztę zaciągnęłam Męża ze sobą. Na zasadzie: jak będą złe informacje, to chyba umrę. I na pewno mu nie przekażę. Lepiej niech zrobi to od razu lekarz. Za chyba 8 dni mamy wizytę na kasę chorych i mam nadzieję, że tym razem Mąż też będzie.
Mój mąż też będzie ze mną za każdym razem o ile będzie to możliwe, całe szczęście że był ze mna na pierwszej wizycie. Bo zapomnialam o kazdym jednym waznym pytaniu jakie mialam i o wszystko dopytal moj mąż , zachowal trzezwy umysl :baffled:
 
reklama
Ja mam odwrotnie. Też czytuję patologów i... jak na początku były problemy to mój mózg wkręcał sam sobie zaśniad, albo pozamaciczną. Mam zakaz od Męża i Mamy czytania o ciąży :D

Na pierwszej wizycie (w szpitalu) Mąż został za drzwiami. Lekarka go skutecznie zniechęciła (nastraszyła badaniem i usg). Potem żałowałam (w stresie zapominam dużo ważnych rzeczy). Na kolejną prywatną wiztę zaciągnęłam Męża ze sobą. Na zasadzie: jak będą złe informacje, to chyba umrę. I na pewno mu nie przekażę. Lepiej niech zrobi to od razu lekarz. Za chyba 8 dni mamy wizytę na kasę chorych i mam nadzieję, że tym razem Mąż też będzie.
Ja już postanowiłam, na pierwsze USG go nie zabieram. Na następne wejdę sama i jak będzie w porządku to mój gin go zawoła. Nie wiem, ale chyba czułabym się skrępowana przy USG tranvaginalnym robionym przez lekarza i ze Starym w nogach :)
On chce być przy porodzie, ja rozważam jego propozycję, ale nie obiecuje, że się zgodzę. Dla mnie to jest jeszcze odległy temat, może zmienię zdanie, ale na dzień dzisiejszy po prostu tego nie widzę
 
Ja już postanowiłam, na pierwsze USG go nie zabieram. Na następne wejdę sama i jak będzie w porządku to mój gin go zawoła. Nie wiem, ale chyba czułabym się skrępowana przy USG tranvaginalnym robionym przez lekarza i ze Starym w nogach :)
On chce być przy porodzie, ja rozważam jego propozycję, ale nie obiecuje, że się zgodzę. Dla mnie to jest jeszcze odległy temat, może zmienię zdanie, ale na dzień dzisiejszy
...
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
A właśnie, kiedyś gadałyśmy czy trzeba powtarzać badania jak ma się sprzed kilku miesięcy.
A więc wszystkie robi się od nowa, oprócz grupy krwi i odczynnika RH, chyba, że od ostatniego badania zmieniałyśmy nazwisko. Po zmianie nazwiska trzeba robić grupę jeszcze raz.
Tak mi dzisiaj powiedział gin.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry