Hej laski:-* ja dziś wstałam mega zła... mąż mnie tak zdenerwował że niech mi dziś się nawet na oczy nie pokazuje i niech nawet mnie nie prosi o zrobienie " śniadanka" tylko sam zabiera dupę i sobie robi.
Otóż od paru dni mąż już ma wolne, od Wigilii... Wysypia się do 10,11 rano a ja wstaje do dziecka, on twierdzi że odpoczywa....;/
tylko nawet kreton sobie nie zdaje sprawy że ja już w czwartek też wracam z córka do pracy...;/ już jest zdrowa i trzeba.. A ja mam jeszcze gorzej, bo trzeba rano wstać, obrać ja, a jak na złość wtedy ona spała by do 11.. a o 8 muszę być w pracy.. razem z nią... pracuję w tym samym przedszkolu. i dosłownie jest męka... nic nie idzie przy niej zrobić..a Mój małż oczywiście musi odpocząć... ja już nie muszę...;/