Anna robalków współczuję, chociaż mnie to jedynie te pająki chodzące po moim ciele by przerażały

nie boję się jakoś specjalnie, ale jak na mnie nie siedzą

zresztą ciekawe ile przez ciążę bym ich zjadła bo cały czas śpię z rozdziawioną buzią
GosiaDr pamiętamy

bardzo współczuję tych wszystkich zmartwień i strachów. Takie stany muszą być bardzo męczące

mnie mąż by pewnie wysłał z tym do psychologa albo i psychiatry, przypuszczam, że w ogóle nie byłby w stanie zrozumieć tego mojego stanu.
Gawit moja mała dostała ubranko i grzechotkę na później od mojej koleżanki, kilka nowych ciuszków od teściowej, używane ubranka i łóżeczko (pożyczone) od brata K. i znajomych, i paczkę od obcej dziewczyny z Kanady (bardzo miły gest) chociaż nasza mała w większość rzeczy od niej raczej nie wejdzie bo to takie new born

)
Oprócz tego mała nic nie dostała póki co. Teściowie z moją mamą mają kupić wózek. Resztę kupujemy sami. Moi teściowie i mama to też osoby, które najchętniej to wszystko po porodzie. ...bo przecież nie wiadomo co się stanie. ..mama K. te kilka ubranek nam dała teraz tylko dlatego, że mój kochany mąż grzebał u niej w szafkach i je znalazł

także może u Ciebie też ktoś już coś kupił tylko jeszcze o tym nie wiesz

bo ja też w kółko słyszałam "po co teraz, jest czas". Nawet raz moja teściowa zasugerowała, że jak urodzę albo będzie blisko terminu to zrobię listę i oni razem z moim mężem wszystko kupią

)))
Co do odwiedzin w szpitalu nawet się nie zastanawiam kto mnie będzie chciał odwiedzać. Jak się dowiem, że ktoś chce to wtedy będę działać w temacie

ja to nie chciałam nawet rodziców, ale chyba im odpuszczę, oni się tak wszystkim martwią. ..a niech im tam będzie

inna sprawa, że przy jednej mamie może być jedna osoba odwiedzającabi wolałabym męża
Monia współczuję super ciotki... nie rozumiem dlaczego ludzie tacy są...sama sobie zrobiłaś dziecko ? Bleh... ja to nawet nie lubię jak K. ma takie uwagi typu "jak Ty mojej córce....coś tam...to będę zły!" - jego córce? No zdaje się, że Naszej.
Dziewczyny, ja coraz bardziej myślę o tym, że przenoszę i czeka mnie wywołanie

chyba nawet zaczynam się przyzwyczajać do tej myśli, że jak nic się nie wydarzy to 06.08 stawiam się w szpitalu
Ojeju ale mnie ból złapał w górze brzucha. Czuje się jakby mi ktoś żołądek miażdżył uffffuuuufu