Jak ja Wam zazdroszczę tego karmienia piersią...
U nas dzień dziwny i śpiący... obejrzałam nawet kolejny raz Igrzyska Śmierci W pierścieniu ognia i zaraz chyba wałczę sobie po raz kolejny.
U mnie stan połogu nadal trwa... chociaż liczę, że niedługo to minie... i będę musiała pomyśleć o jakiejś antykoncepcji.
No i mam pierwszy kryzys kurzo domowy. Chyba nie jestem stworzona do bycia z dziećmi 24/24, gotowania obiadków codziennie i organizowania życia rodzinnego... oczywiście robię to nieustannie ale jakoś czuję, że się garbię już pod niektórymi obowiązkami. Dziś ugotowałam 2 zupy i pomroziłam. Już mam spory zapas przynajmniej na dwa tygodnie w razie czego. Wszystko poprane, odkurzone, pozmywane... dzieciaki dopilnowane... a ja jak fleja dziś... leginsy i wyprany t-shirt... nie wyszłam nawet na 5 minut z domu bo padało...
chyba jutro nałożę szpilki i będę po domu zapierdzielać

może mi się humor poprawi ihihihihi
Ściskam Was dziewczynki i idę udusić Dużutką za niestaranne czytanie poleceń... znowu siedzi nad pracą domową... dziś wyrwałam kartkę z zeszytu i kazałam przepisywać od nowa... (nieco mnie to rozśmieszyło ale zachowałam powagę - Maja odrobiła pracę domową w zeszycie do j. polskiego na zielono

, dodatkowa używała buziek internetowych typu

i tak właśnie odpowiedziała na polecenia z ćwiczeń

rozumiem, że dziecko nie wiedziało i to moja wina, że nie uprzedziłam

że zeszyty to teraz zaszyty a nie kolorowanki
No i cieszę się bo ma już pierwsze oceny

jak na razie 6

więc duma mnie rozpiera ale wiem, że z j. polskim będzie problem... o matematykę się nie boję bo test na wejście zdałą celująco... ale polski na takie 3+
Jestem surową mamą jeżeli chodzi o naukę... może dlatego, że niczego nie będę mogła dać moim dzieciom.... nie kupię im mieszkań itd. jedyne co mogę to dać im edukację i moje zaangażowanie... aby kiedyś to procentowało. Jutro przychodzi pierwszy raz Pani na prywatne lekcje j. angielskiego. Myślimy o emigracji całą rodziną za 3 lata i chciałabym aby Maja potrafił za 3 lata komunikować się z rówieśnikami w innym kraju. Nie myślałabym o wyjeździe ale z końcem roku tracę pracę. Nie znajdę pracy tu gdzie mieszkam... Mąż 4 lata walczył o zatrudnienie... boję się o przyszłość.