• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Sierpniówki 2014

To dokończe jeszcze o szpitalu, choć po wczorajszej dyskusji mam stracha ;-)

Anielka - za Medicover płaciliśmy 8390, tzw. 'pakiet z lekarzem': sn/cc, znieczulenie, polozna, lekarz, 3 dni pobytu.


Jest jeszcze opcja za 6 tys i opcja 'Anny Muchy' za 16 tys z dłuższym pobytem, apartamentem, wyborem lekarza, położonej i pewnie czymś tam jeszcze.


Pokoje 1os, rewelacyjne łóżka. W ramach pobytu wszystko co konieczne w cenie, także OIOM. Karetka do szpitala jeśli trzeba.
Dod: szk. rodzenia, ktg od 36tc, spotkanie z położna, gin., anestezj., neonatol., rehabilitantem. Po tyg. kontrola dziecka i mamy.

Arcynowoczesnego podejścia nie zauważyłam. Wanny są, mozna korzystac, ale nie rodzic. Teoretycznie można dużo: muzyka, półmrok, świece, porod w dowolnej pozycji, wszelki dod. zyczenia i fanaberie, jeśli tylko jest ok z medycznego punktu widzenia. U mnie był standard, porod dosc trudny, zmedykalizowany.
Dziecko po porodzie sn na piersi, zostaje z matka (na chwile biora do zbadania). Pozniej w pokoju lub można dać noworodkowym jak brak sił. Codziennie przychodzi gin i neonatolog i oprócz obchodu maja czas porozmawiać i wytłumaczyć co trzeba.

Samo wyposażenie, oddział, sale porodowe i pobytowe super.

GŁÓWNY PLUS: opieka, pomoc, atmosfera, poczucie bezpieczeństwa. Dużo troski, zaangażowania, szacunku, wsparcia przed, w trakcie, po. Maja czas dla pacjentek.
Wyszlam zakochana w ekipie. Do tej pory wpadamy tam z wizyta :-)
Tak powinno być wszędzie i w standardzie. Gdyby faceci rodzili - od dawna tak by to wygladalo.

Żeby nie było - minusy tez były. Uważam tez, ze cenna to przegięcie.

To stan sprzed 1,5 roku, ale zakładam, ze wiele sie nie zmieniło. Ceny niestety bez zmian.




Wiem, ze cześć dziewczyn miała to wszystko za darmo w państwowym. Zazdroszczę. I ciesze sie, ze jest to mozliwe. Każdy ma swoje zboczenia, ja musiałam mieć 100% pewność, ze wiem jak bedzie i nic sie nagle nie zmieni, a dobro moje i dziecka nie będzie zależało od tego czy akurat jakiś konowal i frustrat będzie na dyżurze. Ja sie baaaardzo bałam porodu i pierwszego w życiu pobytu w szpitalu. Tam nie czułam sie jak szpitalu.
Uważam tez, ze kilkuosobowe porodowki to skandal, po porodzie tez chciałam jedynki, ale wiem, ze cześć mam woli towarzystwo.

Los mi teraz pokiwal palcem :-) Bo przy blizniakach być może już nie będę mogła tak poprostu wybierać i robić jak mi sie marzy.

Jejku, Medicover powinien mi dać zniżkę za ta reklamę :-)

A teraz poczytam o czym dziś rozmawialyscie :-)
 
reklama
Ja za taki standard płaciłam w 2005 roku 1500 zl a w tym roku zapłacę 2300 do 2700. Uważam, ze cena jest ok. Chociaz dla mnie to bardzo duża kwota. Cieszę się, ze mogę rodzic w szpitalu, który znam :-) i oby nie wydarzył się jakiś incydent, który nie pozwoli mi tam rodzic.
Położne były mile i pomocne, opieka profesjonalna, standard bardzo wysoki. Państwowe porodówki z mojego miasta znam z koszmarnych opowieści...
 
Hej Dziewczyny.
To straszne, że za podstawową opiekę trzeba tyle płacić. Dokąd ten świat zmierza...?

JA jestem w UK i w moim mieście mamy bardzo dobry państwowy szpital. Byłam z niego zadowolona poprzednio i myślę, że tym razem będzie dobrze. Choć wiadomo jak to tutaj jest, przydałoby się trochę więcej wizyt. Moja pierwsza planowana (bo niestety nieplanowaną mam już za sobą, za chwilkę napiszę o niej) będzie dopiero w przyszłym tygodniu. Modlę się by wszystko było w porządku.
Niestety kilka dni temu dostałam plamień i bólu brzucha jak na okres, ale takiego który nie chciał ustąpić cały dzień. Pojechałam do szpitala, odczekałam kilka godzin. Miałam usg, które wykazało, że niby wszystko jest ok. Znaczy dziecko umiejscowione tam gdzie trzeba i z bijącym serduszkiem. Kazali mi się oszczędzać żeby znów nie doszło do poronienia.
Trzymajcie się ciepło i nie dawajcie tym mrozom, brr...
A, zapomniałam dodać. Z wrażenia po tym plamieniu jakoś objawy zaczęły mi ustępować. To znaczy odczuwam nadal, ale chyba przez stres o dziecko przestałam tyle o nich myśleć i się użalać.
 
ja może nie miałam luksusów przy porodzie, ale nie narzekam. Miałam salę rodzinną, zaplacilam za nią 300zl za caly pobyt, bylam sama, mąż towarzyszył mi praktycznie 24h i spał też w tym pokoju, co było dla mnie zbawieniem, bo porod był cięzki i jak mała plakala, to podawał mi ją do cycka, potem odstawiał i przewijał... powiem szczerze że to on uczyl mnie zmieniać pampersa bo ja w szpitalu ani razu tego nie zrobiłam... bylam tak osłabiona po porodzie że tylko siadałam z ledwościa na łózku by coś zjeść i wstawałam do toalety.... mała karmilam na leżąco
miałam wybraną połozną, ktora mimo że nie miala akurat dyżuru, przyjechala na porod.... byla caly czas przy mnie, pomagała, mowila jak oddychac, co robić itp. Po porodzie byla na każde wezwanie telefoncizne, przyjezdzala do mnie do domu, czasem nawet sama zaglądała... zaplaciłam jej tez coś ok. 300 zl....
poza tym pozostała opieka w porzadku, polozne nie krzyczały, pokazaly jak przystawic do piersi. Jak tym razem się tak uda, bede szczesliwa
 
Maćku - moja córa ważyła prawie 4800 , podejrzewam że drugie też kruszynką nie będzie , nie wyobrażam sobie rodzić sn takiego dużego bąbla . .
Ja też nie bardzo ;-)
Na szczęście w mojej rodzinie rodzą się małe dzieci i myślę, że kolejne też będzie drobne :tak:



maćku
nie mam pojęcia jak sie zaciągać tym cudem
Miałam na myśli czy umiesz się zaciągnąć papierosem, trawką itp. bo ja nie ;-) To i z gazem mi nie poszło... :dry:
A ja zmieniając temat porodow i płatnych położnch - bo ile nas, tyle opinii.. i każda będzie uparcie trwać przy swoim, a przecież mamy się tu wspierać a nie kłócić ;-)


To dokończe jeszcze o szpitalu, choć po wczorajszej dyskusji mam stracha ;-)
Bez przesady dziewczyny! Przecież nikt tu się (jeszcze ;-)) nie kłóci. Jesteśmy dorosłe, więc potrafimy uszanować cudze zdanie, nawet jeśli jest skrajnie inne niż nasze. Ja tam bardzo lubię takie ożywione dyskusję i jeśli to forum ma polegać tylko na przytakiwaniu i słodzeniu, to ja się wypisuję ;-)
Jeszcze niejeda taka dyskusja przed nami :tak:

Martuska co zrobiłaś z suwaczkiem? Miałaś mieć termin jakoś jak ja a teraz jesteś tydzień do przodu! Oszukujesz! ;-)
 
Ostatnia edycja:
Monya - oj współczuję , przy takich mrozach bez ogrzewania :no:, oby szybko naprawili awarię !

Kami - ja na cole patrzeć nie mogę , normalnie piłam z litr dziennie a teraz nie przełknę , cieszę się , że znalazłaś sposób :) , ja dalej szukam :)

Sierpniowa- możesz wziąć paracetamol .

Mam mega zgagę , mleko nie pomaga migdały też , macie jakieś inne sprawdzone sposoby ?
 
Ojaka, Maćku - moim zdaniem tez lepiej sie trzymać terminu z OM. Z usg wiarygodny jest podobno tylko ten z pierwszych tygodni. Reszta pokazuje tempo rozwóju dziecka, w końcu bazuje na pomiarach. A wiadomo dzieci rodzą sie rożne.


Amelia - wg zaleceń Polskiego Tow. Gineko., ew waga dziecka pow. 4,5 kg kwalifikuje do cc. No ale to tylko 'zalecenia', a lekarze na porodowce wiedza lepiej i udowodnia rodzącej, ze da sie... Rekordowy tekst zapodal ginekolog kolezance, która rodziła bliźniaki i miało być cc, a on zmienił plany na sn - 'zaryzykuje'. On?!?!?!?!?


Jjm86 - współczuje Ci bardzo. Trzymam kciuki za badanie. Z tego co wiem, to ciężarne z toxo sie leczy i rodzą sie zdrowe dzieci. Ja bym chyba tez nie wytrzymała i poszla asap.
Tez tego nie miałam.. Straszny pech trafic na to cholerstwo akurat w ciazy.


Ja sie boje cytomegalii, tez nie przechodzilam, a tego sie nie leczy, tylko po porodzie sprawdza czy dziecko sie zaraziło. W pierwszej ciazy pod koniec miałam falszywie pozytywny wynik świeżego zakażenia. Błąd laboratorium, ale swoje, przez 4 dni do wyjaśnienia i powtórnego badania w szpitalu zakaznym, przeplakalam. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że takie coś istnieje. W ogóle mniej świadoma byłam zagrożeń i tego o co chodzi z ta cala ciaza :-) Teraz myśle, ze ta niewiedza to było błogosławieństwo.


Fiuufiuu - wydaje mi sie, ze odpornośc w jakiejś części to sprawa osobnicza, ale masz duzo racji. W mojej ocenie tez malego pod kloszem nie trzymam, ale na pewno można robić wiele rzeczy odważniej. Staram sie :-)
Co sie jednak nasłuchalam historii z chorujacymi w zlobkach i przedszkolach maluchami...


Asiolek - o raju, dużo przeszliscie. Musiało być cieżko... Współczuje. Faktycznie nie znam sie na tym, ale jedno zrozumiałam - najważniejsze, ze teraz jest ok i nie ma sie czym przejmować, jak napisałas.


Afja - a karmisz może piersia? U nas noce zaczęły być znosne jak odmowilam nocnego karmienia. To było około roczku. Jak miał 13,5 miesiąca sam sie odstawil. Ufff :-) Teraz budzi sie raz, czesto dopiero nad ranem, luksus. Ale jak miał 7-8 m. to sie budził nawet co godzina i nic tylko pierś.


Martuskaa, mnie tez przewijania mój M. uczył. I kapania. Pierwsza pieluche przewinelam jak Synek miał 7 dni! W szpitalu uczyli tylko tatusiow, 'mamusie niech odpoczywaja' :-) Ja byłam gorzej niż zielona jeśli chodzi o wiedzę w temacie ciazy, dzieci, rodzicielstwa. Ale jakoś sie udało :-)

Monya81 - brrrr, masakra. Trzymajcie sie ciepło!


Spadnę z łóżka jak mi sie uda kiedyś napisać post krótszy niż kilometr.
Ale pomoglyscie mi pośrednio przetrwać ostatnia godzinę, mdłości sie nasilaja, ostatnio noce mam ciężkie i z wymiotami. Psychika siada...
 
Monya - oj współczuję , przy takich mrozach bez ogrzewania :no:, oby szybko naprawili awarię !

Kami - ja na cole patrzeć nie mogę , normalnie piłam z litr dziennie a teraz nie przełknę , cieszę się , że znalazłaś sposób :) , ja dalej szukam :)

Sierpniowa- możesz wziąć paracetamol .

Mam mega zgagę , mleko nie pomaga migdały też , macie jakieś inne sprawdzone sposoby ?



Zimny okład na szczęście pomógł, ale następnym razem chyba nie będę się tak długo męczyć i wezmę proszka.

Mi na zgagę pomagała miętowa guma do żucia:-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry