Wyjątkowo dzisiaj o mojej wizycie odnośnie toxo tu napiszę, od jutra obiecuje poprawę, czyli nie bedzie tylko o mnie, bez zbytniego smęcenia ( czasem trzeba ponarzekac), ustawie sobie suwaczek, wystawie avatara i bede przestrzegały wpisów w odpowiednie wątki Wyszło trochę jak postanowienie Noworoczne, ale od czegosc trzeba zacząć przygodę z bb.
Na konsultacji z lekarzem z Intytutu Chorób Tropikalnych dowiedziałam sie, ze z roku na rok odnotowują takich przypadków jak mój coraz wiecej. Jeszcze kilka lat temu podobno nie było takich przypadków. Powody mogą byc dwa, albo istnieje inny szczep toxo ( o którym medycyna nic nie wie i co jest mało prawdopodobne) albo sposoób wykonywania testów w laboratoriach zawodzi. Lekarz wytłumaczył mi, ze biorąc pod uwagę, ze nie jestem w grupie ryzyka osób z reaktywacją toxo ( AIDS, chorzy na białaczkę, po przeszczepach), jedynie opcja z innym szczepem toxo wchodzi w grę, a to jest mało prawdopodobne. Przez pierwsze 30 minut dostałam powyższy wykład, poczym przez kolejne 15 kolejny o potrzebie profilaktycznej brania antybiotyku Rovamycinę Powiedział, ze na 95% nie jest możliwe, abym ponownie zachorowała mając 3 lata temu IgG dodatnie a IgM ujemne, ale zawsze istnieje 5% prawdopodobieństwa jakiś anomalii. Mam brać ten antybiotyk po skończeniu Duomoxu przez 14 dni potem 14 dni przerwy i byc może kolejny cykl 14 na 14. Wszystko zależy od testu na awidność i wyniku IgA. Lekarz powiedział, ze w przypadku kiedy awidność wyjdzie wysoka, to i tak mam brać antybiotyk, dopiero zestawienie awidnosći z IgA dadzą pełen obraz historii choroby.
Po tej wizycie w sumie sie uspokoiłam, myśle, ze w moim przypadku jest znikome prawdopodobieństwo, aby dzidzioł sie zaraził, trochę przeraża mnie tylko fakt, ze jeden antybiotyk goni drugi, ale podobno są bezpieczne.
Miłego wieczoru!