Dziewczyny ten wczorajszy incydent z ptakiem, który tak "pięknie" mnie obsrał, jednak przyniósł mi szczęście i był na pieniądze. Dzisiaj mąż sprzedał jeden samochód i kopsnął mi z tej transakcji sporą sumkę, twierdząc przy tym, że skoro on bawił się na Słowacji, to i mi się coś należy:-):-) Ogólnie szok, bo mamy taki układ, że każdy ma swoją kasę, swoje konto. Dzielimy się w przypadku mieszkania- mąż ma wszystkie rachunki, ja zapewniam w domu jedzenie, picie, kosmetyki, upiększanie itp. A i samochód był tylko jego własnością.
No i druga rzecz, kupiłam dłuższą kurtkę w pepco :-):-) Szału wielkiego nie ma, ale jest wygodna, rozmiar M i ładnie się zapina, ładnie uwydatnia brzuszek. Tak więc dzisiaj jest ten lepszy dzień. Do tego właśnie skończyłam robić obiad:-) Przepis na naleśniki ze szpinakiem na naszej książce kucharskiej :-)