reklama

Sierpniówki 2014

GORGUSIA taki etap.. musimy przejść przez to :confused: u nas jest tak, że Michał nie da się nawet nikomu dotknąć a jak mój G.chce mu czapkę ubrać czy coś innego to ryk i histeria bo miała to mama zrobić :baffled: trzeba mieć nadzieje, że szybko minie.. i mam nadzieję, że nie będą mięli takiego etapu jak dzieci się urodzą bo wtedy będzie hardcore :szok:
 
reklama
A ja dziewczynki mam doła.. strasznego.. :-(:-(
Okazało się, że od tego miesiąca zabierają mi wszystkie świadczenia..
Mianowicie wychowawczy + rodzinne płatne ponieważ cały czas jestem zatrudniona i alimenty na Dominisia wypłacane z Funduszu alimentacyjnego :-(:-(
Okazało się, że po zawarciu związku małżeńskiego, mimo, iż mąż nie jest biologicznym ojcem dziecka nie mam praw do tych świadczeń bo dochod w rodzinie za 2012 rok przekracza 539 zł na os !!!
Jakiś koszmar :( Nie interesuje ich, że męża w 2012 roku jeszcze nie znałam :no:

Rycze już dobrych kilka godzin ....
 
Ja pierdzielę, ja chciałabym wiedzieć tylko jedno, kto ustala te stawki, i kto w pijackim widzie stwierdził, że taka kwota jest wystarczająca (?!) na utrzymanie rodziny? Z tą pomocą państwa to jest tak, że za mało by żyć a za dużo, żeby z głodu umrzeć...
Nie mam pojęcia jak to wygląda od strony prawnej, czy adopcja automatycznie wstrzymuje prawo do świadczeń z funduszu alimentacyjnego? Rozumiem, że podawanie do sądu biologicznego ojca nie ma sensu? Na pewno możesz się odwoływać, trzeba dopaść jakiegoś prawnika i dowiedzieć się czy wogóle zasadnie ograniczyli Ci środki.
 
Atana niestety nie moge nic zrobić bo eks jest pozbawiony praw rodzicielskich i w ogóle podobno przebywa w ZK co w ogóle jest dla mnie jakąś abstrakcją :szok:
Na szczęście nigdy formalnie z tym człowiekiem nie byłam związana i mamy już święty spokój..
A Urząd miasta ma takie kryteria i nic z tym nie zrobię..
Mój M nie zaadoptował jeszcze małego, ja jestem jego wyłącznym prawnym opiekunem.
Jestem załamana po prostu :/:no:
 
Martyna przykro mi,niettey takie porabane prawo.


Co do mama tylko mama u nas bylo na odwrot,ja tylko slyszlalam ja chce do taty kiedy tata?tata,tata tata niby sie cieszylam ale jak meza niebylo od6.30 do 21 to szalu szlo dostac.


Dziewczyny no tak macie racje co ma byc z ta CC to bedzie,Ja sie nastrajam do niej.Wczoraj byla mega panika, dzisiaj juz pocieszenie ze dziecko bede miala w konkretnej dacie w knkretnej godzinie.Tylko jeszcze musze sie uporoac z moja wewnetrzna zosia samosia.Ja lubvie wszystko sama :)
 
MARTYNA co za chory kraj :wściekła/y: no to jak M nie jest zaadoptował Dominika to jakim prawem odbierają Ci zasiłki? Musiałabyś się skontaktować z jakimś prawnikiem.. może będzie jakaś luka w prawie bo to jest niemożliwe :no: nie denerwuj się Kochana bo to nie jest dobre w Twoim stanie..

ANNA widzisz.. im bliżej porodu tym bardziej będziesz przekonana do CC :tak: a z Zosią samosią sobie poradzisz!
 
Martyna dramat. Nigdy nie ogarnę tego systemu.Trzymaj się i bądź dzielna. I nie denerwuj się!

Ja poprasowałam troszkę,poleżałam,poczytałam książkę.
Zamówiłam sobie parę rzeczy dla dzidziusia. Za pare dni będę robić też zamówienie w tej aptece gemini.

Pogoda nadal piękna,ale coś się wiaterek zrywa,jakby na zmianę pogody.
 
Martyna - dokładnie, dziewczyny dobrze mówią, trzeba tutaj prawnika od prawa rodzinnego, który by Ci powiedział co możesz zrobić i gdzie się odwołać. Nasze prawo jest takie popieprzone, że bez jurysty to se można li i jedynie spekulować.
 
Dziewczyny melduje że wczoraj wylądowałam na SORze o 2 w nocy. Nie mogłam zbić temperatury, a sięgała 39 stopni i z mężem zadecydowaliśmy, że nie ma co się męczyć. Obsługa na pogotowiu godna pożałowania. Wiecie co usłyszałam od lekarza, który z łaską po paru minutach mnie przyjął? "Dlaczego nie poszła Pani do rodzinnego, do 18 czynne". Nosz myślałam, że się przesłyszałam:angry: Mąż wyjaśnił, że skoro wcześniej nie miałam takiej temperatury to nie poszłam, zresztą nie miałam jak i czym. Jezu, co za podejście. Podpięli mnie do kroplówki na godzinę, potem zaprowadzili na konsultacje ginekologiczną. Ginekolog- palant z progu mnie pyta po co przyszłam. Tłumaczę, że mam wysoką gorączką i wszystkie inne objawy a on dalej głupa wali- "no i?". Mówię, że jestem w ciąży. Łaskawie mnie przyjął, zbadał i podziękował. Kretyn- tam już na pewno rodzić nie będę. Potem dostałam drugą kroplówkę z lekiem na temperaturę i grubo po 5:00 wróciliśmy do domu. Obudziłam się po 9 bez temperatury, zadowolona. Po czym godzinę później zmierzę temperatury i znów prawie 39. Pojechałam do swojej rodzinnej lekarki, dostałam zastrzyk w pupkę, 2 tygodnie zwolnienia i skierowanie do szpitala, jeżeli temperatura znów nie będzie dawała się zbić. Jestem podłamana :zawstydzona/y:
 
reklama
Sierpniowa trzymaj się dzielnie:* widać wśród lekarzy też są palanci...
Moja przyjaciółka w 6 albo 7 tyg.ciąży pojechała do szpitala (w Krakowie na Rydgiera) bo zaczęła wieczorem plamić. Tam z łaską lekarz ją zbadał,zrobił usg i powiedział żeby następnym razem pojechała do swojego ginekologa a nie w nocy do szpitala... zero komentarza...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry