Witam się z rana w paskudna pogodę.
Ja od rana na nogach. Wstałam po 6,Filipa zwlekłam z łóżka po 7 (mimo jego marudzeń, że "jestem zmęczony"-widać spaniem też się mozna zmęczyć;-))
Potem szybka kawka,zawiozłam Go do przedszkola,potem do spowiedzi,trochę sie wyczekałam, na pocztę po paczkę z awizo(przyszła posiel do łóżeczka,zaraz się pochwalę na zakupowym),potem szybko do sklepu i jestem w końcu w domu. Śniadanko zjedzony,herbatkę kończę i idę zaraz piec serniczek,potem pościele planuje wymienić i chyba tyle na dziś....
Wczoraj jak zobaczyłam moje biedne okna (które w ciągu dwóch miesięcy były myte 2 razy) po tym jak była burza i padał grad to wymiękłam...
Piernicze nie będę ich 3 raz myć! co to to nie!
Tak mi się wczoraj napinał brzuchol i twardniał,że dziś mam wrażenie że jest większy
Co do wagi ja też raczej omijam-mimo że leży sobie na widoku w łazience. Staram się sugerować zawsze tej na której mnie ważą na wizytach

a ta już w piątek. Zobaczymy ile mi się przybrało. Ostatnio miałam 4kg na plusie.
Paczka z apteki wczoraj nie przyszła,mam nadzieję,że dziś się jej wreszcie doczekam.