Witajcie dziewczyny :-)
Normalnie nie mam jak Was ogranąć :-( Ja z tym swoim L4 mam jak
gorgusia :-( przy własnej działalności to nie takie proste :-( choć i tak mąż mi pomaga! i właściwie do pracy to ja jeżdżę jak już na serio muszę! będę musiała w czerwcu w drugim tyg bo prcownica idzie na urlop i mąż zupełnie sam to może sobie z całą papierologią nie poradzić :-(
A w przyszłym tyg mamy imprezę firmową :-) ale najpierw we wtorek usg i mam nadzieję, że wreszcie mi powiedzą na 100% płeć, bo ja nie chcę niespodzianki ;-)
Co do krwi pępowinowej - przy Martynie się zastanawialiśmy, ale jednak również nie mam do teog przekonania, tym bardziej, że ta krew w razie co posłuży rodzeństwu, a Martynka miała być jedynaczką , więc odpuściliśmy. teraz finsnowo nie wyrobimy niestety, no i nadal przekonania nie mam. Moja koleżanka zdeponowała tą krew i mówi, że ma wielką , przeogromną nadzieję, że to będę pieniądze "wyrzucone w błoto", że nigdy nie będzie musiała z tego skorzystać! ja mam nadzieję, że nigdy nie będę żałowała swojej decyzji
Jutro przychodzą kupcy na samochód. już byli, ale jutro chcą jeszcze, żeby z nimi pojechać do ich mechanika. nie ma sprawy, bo mój mąż też jest mechanikiem więc akurat nasze auto pod względem mechanicznym to igła

ale słuchajcie mimo, że to kombii (volvo v70) to musimy sprzedać, bo z dwójką dzieci się nie pomieścimy

teraz na wszelkie wyjazdy z Martyną mieliśmy zawsze auto zapakowane po dach + jakieś torby w środku więc przy dwójce to ja tego nie widzę ;-)
Mi wczoraj wieczorem bardzo stawiał się brzuch, był twardy i trochę bolał. wzięłam nospe i przeszło, dziś do tej pory było ok, ale teraz czuję, że znów to samo :-( dobrze, że we wtorek ta wizyta to dowiem się co i jak :-(
Idę Sopot oglądać ;-) przepraszam, że się nie odniosę ale zupełnie z sił opadłam :-(