Mika sto lat

Ta ciąża tak mi się nagle skończyła, bo niunia już w 36 tygodniu postanowiła przyjść do Nas. Jutro udajemy się do poradni laktacyjnej, zważą mi ją i trochę się pokonsultuje w sprawie karmienia. Mam stresa, że Tosia nie przybiera na wadze, a wręcz przeciwnie. W szpitalu z 3250 przy porodzie spadła do 3040, niby to w normie, ale teraz kilka dni w domu, a to karmienie doprowadza mnie czasem do łez.
Mnie po tygodniu od porodu dopiero zeszła opuchlizna z nóg. Także, po wypróżnieniu,odciągnięciu pokarmu i zejściu opuchlizny, wyszło że ważę 1kg mniej niż przed porodem. Wczoraj byliśmy na pierwszym spacerze przez pół godziny, a mnie na dole już wszystko ciągło, nie mogłam dojść już do domu. Dziś moja mama pojechała już do domu z siostrą, jutro pojawi się teściowa z siostrą męża, bo wrócą z Grecji. Chciałabym, żeby ustalił mi się już jakiś rytm dobowy, żebym mogła już coś więcej robić w domu. Z tym że na razie i tak zbyt mnie boli wszystko na dole jak za długo chodzę. Kurde źle się z tym czuje, że chciałabym coś porobić, posprzątać w mieszkaniu, iść wywołać zdjęcia i inne, głupio mi że nie mogę pomóc mężowi w tym
