Raczej słabo z tym kontaktem, bo ciągle ma jakieś spotkania, a w hotelu będzie dopiero po 21. I to pewnie będzie moment żeby zamienić ze sobą dwa słowa.
Przechodziłam sobie dziś obok lustra, patrzę na brzuch i odruchowo wciągam, a tu nic
Mam to samo... probuje i sie nie wciaga haha
Ja też mam kryzysy teraz od siedzenia w domu sama, wcześniej z mężem praktycznie się nie rozstawalismy bo nawet pracowaliśmy na te same zmiany i na tym samym dziale a teraz jak idzie do pracy to normalnie odczuwam jakby wieczność go nie bylo. ..zostaje tylko skype z rodziną i ze znajomymi inaczej na pewno by było jakbym była w Polsce i ten czas by można sobie zagospodarować po galeriach sąsiadkach rodzinie i znajomych

tu mi tego brakuje....takiej polskości i dlatego czasami łapie doła....ale pocieszam się że jest jeszcze ta motywacja na odkładanie kasy na domek i czekam na ten powrót to będzie dopiero cudowny moment mimo że to potrwa pewnie jeszcze parę lat ....no ale cóż taka przyszłość
Ja mam tu juz duzo znajomych. Mieszkam z siostra i jej dzieciakami, takze zawsze cos do roboty, ale wieczorem, jak cisza w domu, to wariuje... nie umiem tak. Moj R. to tez Taki aktywny, spontaniczny i wesoly zawsze, a samej mi dziwnie, bo nigdy tak nie mialam.
Ja również DE

A jakie miasto ? Pierwsza ciaza czy kolejna pociecha ?

w sumie właśnie muszę się przyznac, że jestem tu zaledwie pół roku, nie znając za bardzo języka, i co tu dużo mówić, jestem przerażona porodem i wszystkimi formalnościami
Ja w DE troche Pond 1,5 roku. Okolice Freiburga, czyli koniec swiata, bo przy granicy francusko-szwajcarskiej. Formelanosciami sie nie stresuje, bo mowie i rozumiem po niemiecku juz wystarczajaco. Poza tym mam tu siostre, ktora to wszystko przechodzila, wiec moja skarbnica wiedzy - mam farta!
Dziewczyny mieszkające za granicą, kiedy wyjeżdżałyście tam miałyście już załatwione jakieś lokum, pracę, jechałyście do kogoś znajomego czy tak po prostu w ciemno? Jak już dorobicie się to wracacie?
Ja wyjechalam po skonczeniu licencjatu. Nie widzialam persepktyw, potrzebowalam odmiany. Co rok przyjezdzalam do siostry na wakacje, a wtedy rzucilam wszystko (w tym chlopaka hihi) i zostalam. Najpierw chwile popracowalam w magazynie przez agencje posrednictwa, pozniej kurs. Teraz pracuje w tej agencji w biurze, takze zatoczylam troche kolo

Robie nastepny kurs, bo potrzebny mi certyfikat, aby uznac moje papiery z olski. Byc moze cos tu w tym kierunku potem bede mogla robic.
Najlepszy myk... mojego chlopaka poznalam wlasnie w tej pierwszej pracy. Wpadlam mu w oko od razu

ale mial zasade, ze nie spotyka sie z dziewczynami z ktorymi pracuj. Na szczescie nie bylam tam dlugo haha, a po pol roku swiata poza soba nie widzielismy. Wczesniej mielismy podobne Historie, ze nigdy nie moglismy sie zakochac. Jak to sie stalo... do tej pory nie moge sie otrzasnac z motylkow. A wiecie... to byl zupelnie nie moj typ haha
W Polsce mieszkamy niedaleko siebie, bo ja Czestochowa, on Sosnowiec, wiec urlopy mozemy robic razem.
Czasem sie zastanawiam, ze krotko ze soba jestesmy, ze dziecko i ze wsyzstko teraz na raz musimy organizowac. Ale to jak patrze z perspektywy innych, bo z mojej nie mam watpliwosci co do tego wszystkiego zadnej. A przeciez liczy sie tylko Nasza perspektywa.
Uff, ale sie rozpisalam! Bloga chyba musze zalozyc, zeby sie wyzalac haha
Musze po te leginsy leciec w wolnym czase, tylko nie wiem, czy tu w moch h&m sa dzialy ciazowe!
Milego dnia - u mnie takie slonce, ze czuc wiosne!
