Aniolkowa, super że nareszcie do domu.
Kamica no pięknie łóżeczko i zazdroszczę że już przeprowadzeni, u nas na budowie spektakularnych postępów brak.
Mamakulka, ja golenie odpuscilam, jak przyjdzie godzina 0 to męża poproszę.
Latika, mnie powrót do pieluch też nie napawa optymizmem, jak teraz w szpitalu patrzę na te nowo wyklute maluchy to mnie przerażają, są obłędnie małe i kompletnie nie wiadomo o co im chodzi.
Agata mi też czop odszedł i zastanawiam się czy to coś oznacza, nie pamiętam jak to było w poprzedniej ciąży.
A dziś mi się śniło ze urodziłam w domu i to było kompletnie bezbolesne i nic oprócz dziecka ze mnie nie wylecialo. A dzidzia była już taka spora, patrzyła przytomnie i się usmiechala, czyli kompletnie odwrotnie niż było będzie w rzeczywistości. Moja głowa chyba idzie w jakieś wyparcie nieuniknionych faktów, a spać nie mogę bo jakieś lekkie skurcze mnie obudzily, ale pewnie zanim podepną ktg to wszytko się uspokoi.
Strasznie zazdroszczę wszystkim które mogą się rzucić w wir sprzątania, ukladania itd, mi tego bardzo brakuje, bo na tym szpitalnym leżeniu czas się potwornie dluzy.
Dobrego dnia sierpnióweczki!