reklama

Słomiane wdowy

lelek, ogolnie jest troche lepiej, z psychika i z mezem. Z mezem zaczelismy wiecej rozmawiac wiec sie i wiecej wyjasnia spraw na bierzaco a nie dusimy tego w sobie co eliminuje spory i klutnie do minimum. Mi troche latwiej wyjsc z domu, ale lekarz wspomnial zebym cudow nie oczekiwala na poczatku bo leczenie bedzie efektywne po ok 4 mies dopiero. No a zuzkus ma chyba racje , podejrzewam ze to jelitowka z ktora sie musze jakos uporac... bo po lekach nie mialam zadnych niemilych objawow procz sennosci w pierwszych dniach. Tak nagle by sie chyba nie pojawily....

No nic, oby sie Adasko nie zarazil i bedzie ok. Pozdrawiam :)
 
reklama
Piti, a może zamieszkacie tam razem, jak tutaj tak się męczysz. A jak tak bardzo chcesz dzidzię, a nie chcesz tam mieszkać, to na staranka do męża na jakiś czas, a potem powrót. Pisałaś, że niby będzie ślub ale nie chcesz iść z brzuchem. Nie musisz... :) Ja wybrałam całkiem inna drogę, najpierw cywilny potem dzidzia, a jak mały podrósł był ślub :) W moim przypadku jestem w pełni usatysfakcjonowana. Chociaż nie obyło się o zrzędzenie rodziny, że kolejność nie ta. Najważniejsze żeby zadowolić siebie w pierwszej kolejności, a nie innych. Z każdej sytuacji jest wyjście. Ważne tylko żeby mieć jakiś plan i tego się trzymać. I wiem że to nie takie proste, ale co, masz wpaść w depresję czy co??? Trzymaj się kobietko, ja trzymam za was kciuki :tak:
 
Katherine wczoraj w nocy pogadałam w Moim i jest dużo lepiej (tylko nie wiem na ile). Ja bym już dawno temu przeniosła się do Mojego ale nie mam gdzie mieszkać :( Jego ekipa jest na kontrakcie i co trochę są w innym hotelu w innej części Lazurowego. Teraz są w Nicei, za miesiąc mogą być w Paryżu lub gdziekolwiek indziej :( Przecież ja nie mogę się z tłuc z nimi bo byłabym darmozjadem a i mieszkać z 4 chłopami w 1 lub w 2 pokojach jakoś nikomu się nie widzi. Znaleść tam pracę mogę ale wynajęcie mieszkania to koszt jednej pensji a i tak mieszkałabym sama więc finansowo to idiotyczne rozwiązanie. Kombinowaliśmy na setki sposobów i nie mamy jak być tam razem :(.
Co do ślubu to mi by starczył cywilny i potem dzidzia :) ale Mój uważa, że cywilny to nie ślub bo ślub to jest w kościele i nie mogę przekonać uparciucha, że jest inaczej :wściekła/y:.
Ahhh jak ja bym chciała mieć fasolkę :) Patrzeć jak dorasta, rozwija się, uczyć ją, pokazywać...dobra rozmarzyłam się.
Idę oglądać Małysza :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry