Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
do piatku wieczorem, potem weekend i znowu jedzie na 10 dni
dziewczyny, a jak wy reagujecie na ta zmiane gdy ON jedzie? tzn mam na mysli was, wasze samopoczucie, wasze zycie...
ja dosc depresyjnie, czesto zamykam sie w domu, odechciewa mi sie nawet spaceru z mala, czasem zaslonie zaslony w dzien, film puszcze, chodze spac wczesniej, tak jakbym chciala to przespac, nic mnie nie cieszy, i reaguje jakby bulimicznie- obzeram sie, zajadam ta samotnosc, a jak juz lodowa pusta to w koncu sie zmuszam aby wyjsc z domu.... porazka takie czekanie... oczywiscie duzo siedze w internecie i okropnie balaganie bo tak jakby nie ma dla kogo sie starac...
zle mi no :-( czasem jest tak ze mamy pozytywna fale, wtedy piszemy duzo maili, tesknimy okropnie i mowimy sobie o tym jak bedzie pieknie jak on bedzie spowrotem, planujemy fajnie spedzic czas, a czasem---. tak jak teraz... odechciewa mi sie wszystkiego i nawet nie mowie ze tesknie, nawet nie ciesze sie ze on dzwoni, jestem po prostu zla na cala sytuacje ktora on mi przypomina jak slysze jego glos i to jego- jak sie masz? -zajebiscie, jestem spokojnym kwiatem na tafli jeziora, rozkoszuje sie cisza w domu, podjadam smakolyki, wieczne wakacje, ach jak cudownie
Beata--- u ciebie na paseczku jeszcze 40 dni, jak ty sobie dajesz rade? masz blisko przyjaciol? pracujesz? jestes zajeta?
ja siedze w domu na macierzynskim i to mnie przytlacza, czuje sie jak w wiezieniu, moze jak bym byla aktywna zawodowo i nie miala czasu na myslenie to byloby inaczej
Ja nastawiam sie psychicznie na wyjazd mojego M :-( To juz za 4 dni...
Jelsi mam byc szczera to u nas lepiej sie sprawdzaja krotsze rozlaki i czestsze powroty (na krocej nawet). Meza mojego nie ma 2 miesiace, potem 2 miesiace jest z nami przez caly czas. Przedtem plywal 3 miesiace na 3 ale wole obecna opcje On zreszta tez tak woli :-)
sprawdzilo mi sie po raz kolejny ze musze przetrzymac pierwsze 3-4 dni jego nieobecnosci kiedy nie umiem sie przyzwyczaic ze jestem zdana na siebie, ale potem o ile sobie dobrze zorganizuje czas aby byc zajeta zaczyna byc fajnie, grunt to nie miec czasu na dolowate myslenie i wykorzystac zaistniala sytuacje na zajecie sie tym na co normalnie nie mam czasu spotkanie z kol czesciej bo do nikogo sie nie spiesze do dom, ugotowanie tego co on nie lubi a ja chetnie zjem, dlugie lezenie w wannie z gazetka czy w koncu napisanie zaleglych listow do przyjaciow, i tym podobne sprawy