u nas było tak: miało być pół na pół, chociaż z mojej strony było 85% gości. potem po weselu matka Krzyśka stwierdziła, że ona nie daje kasy, bo wesele było bez sensu i tylko dla mojej rodziny. Krzysiek wypłacił swoją kasę, a moja Wiesia jej nie wzięła i w sumie to moja mama nam zrobiła wesele. wcześniej gadaliśmy jakby zrobić coś mniejszego, ale nie zamierzaliśmy siedzieć przy obiedzie z rodzicami Krzyśka, a przy okazji cała rodzinka była razem. sporo oszczędziliśmy, bo mieliśmy kucharkę i moja chrzestna dała świniaka, kurczaki. reszta rodzinki ze wsi uzbierała jajców.