'' Zobaczysz z dnia na dzień będzie co raz lepiej '' codziennie słyszę to od ludzi tyle , że lepiej wcale nie jest , śmie twierdzić , że z dnia na dzień jest co raz gorzej ... Ciągle nasila się ból , żal i uczucie niezrozumienia . A słowa '' będzie lepiej '' jeszcze bardziej potęgują uczucie straty . Czasami chciałabym się zamknąć gdzieś , gdzie nie będzie nikogo , i gdzie ludzie nie będą wypowiadali słów rzuconych na wiatr . Zaczęłam chodzić do psychologa, myślicie , że pomaga ? nie, nie pomaga nic a nic , ale jak ma pomóc skoro sama Pani psycholog stwierdziła, że nieczęsto ma okazję rozmawiać z kobietami , które poroniły , kiedy ja mówię co czuje , ona jako kobieta po prostu płacze, i ciągle powtarza , że się ułoży i że w końcu będzie lepiej, że czas leczy rany , i taka jest prawda dopiero gdy stracimy kogoś naprawdę bliskiego dostrzegamy , że czas wcale nie leczy ran on po prostu przyzwyczaja do bólu , w takich momentach mam ochotę krzyknąć , że wcale lepiej nie będzie, jak ma być skoro straciłam część siebie ... to tak samo jakby ktoś wyrwał komuś serce i an pocieszenie powiedział '' słuchaj stary , nie martw się będzie dobrze '' , ale jak ma być dobrze , co wyrośnie mi nowe ? Nie !! uczucie straty , ból i bezradność pozostaną w nas na zawsze . Byłam ostatnio u rodziny , była dziewczyna mojego kuzyna , traf chciał w 24 tygodniu ciąży , podeszła do mnie i powiedziała '' Zobacz jak mi urósł brzuch '' no myślałam , że padnę , rozpłakałam się i wyszłam , musiałam wyjść . Dopiero później tłumaczyła , że nie wiedziała, że strata aż tak boli ... A żeby tego było mało spotkałam ostatnio na mieście słynną Panią położną , spytała czy dalej płacze za tym czymś co nazywam dzieckiem ... Napisałam jej na kartce swój numer telefonu i poprosiłam o telefon w momencie gdy ją dotknie podobna strata, zapytała dlaczego, powiedziałam, że pociesze ją takimi samymi słowami jak ona mnie . Ciśnienie poszło w górę niemiłosiernie . Cały czas zastanawiam się jak człowiek może człowiekowi wyrządzić taką krzywdę. Ilu jeszcze ludzi musi skrzywdzić owa kobieta , żeby zrozumieć , że niekiedy trzeba trzymać język za zębami . Pewnie zastanawiacie się po co ta refleksja , nie potrafię poradzić sobie z tym co się stało , nachodzą mnie różne myśli , już nie koniecznie samobójcze .Ja juz praktycznię nie śpię i zastanawiam się jak wyjść z tego dołu , tylko co z tego kiedy ja wspinam się na szczyt, a zsypuję się piasek i znów jestem na dnie ,....
Byłam dzisiaj u dyrektorki szpitala , zgłosiłam skargę na Panią położną . Pani Dyrektor była w ciężkim szoku jak to usłyszała , poprosiła Panią położną do gabinetu , a ta jak mnei zobaczyła najpierw zrobiła wielkie oczy , a potem zapytała '' I jak się Kochanie czujesz ? '' no myślałam, że na nią naskoczę zaraz . Pani Dyrektor przedstawiła jej całą sytuację, kobieta nie powiedziała nic . No i później Dyrektor pomogła mi napisać skargę do rzecznika odpowiedzialności zawodowej działającego przy okręgowej izbie lekarskiej oraz przy okręgowej izbie pielęgniarek i położnych i rzecznika praw pacjenta przy NFZ, w celu odsunięcia owej położnej od wykonywanego zawodu, pytałam jeszcze co się stało z ciałkiem mojej córeczki, powiedział że lekarz nie miał prawa zabronić mi pochówku , że być może to jest proces odwracalny , i że powinnam wystąpić na drogę sądową ..