Mój synek miał 4 miesiące, gdy zaczął ssać kciuka, teraz ma 2,5 roku i od trzech dni już tego nie robi
Mały ssał podczas zabawy, podczas oglądania bajki, w samochodzie, przy zasypianiu. Chyba tylko przy jedzeniu potrafił się opanować. Wcześniej próbowałam najróżniejszych metod oduczenia go trzymania paluszka w buzi. Przekonywanie ani wyciąganie palca z buzi co kilka minut nie zadziałało, zaklejanie plaseterkiem też nie, bo nauczył się szybko go ściągać. Gorzki paluszek szybko polubił. Wtedy wpadł mi do głowy pomysł, żeby mu zakryć paluszka czymś co przeszkodzi mu w zassaniu się, czego sam nie zdejmie i co będzie łatwo utrzymać w czystości. Kupiłam w sklepie dla niemowląt szczoteczkę do ząbków, taką sylikonową, którą rodzic zakłada na palec, odcięłam tą część z "włoskami", tak aby została sylikonowa rurka trochę krótsza niż palec Małego, zrobiłam na dole okrągłą dziurkę i przywiązałam sznureczkiem do mojego paska od zapomnianego zegarka. Mały po 15 dniach noszenia tego na rącze nie chce nawet słyszeć o włożeniu kciuka do buzi
Pewnie na początku próbował ssać, ale pomiędzy palcem i sylikonową rurką była przestrzeń więc nie mógł się zassać i zrezygnował. No i wszystkim wokoło się chwalił, że ma "zegarek"
Mam nadzieję, że komuś mój pomysł pomoże. Pozdrawiam.