Cześć dziewczyny :* Sorki, że tak długo Was trzymałam w niecierpliwości, ale nie miałam ochoty wracać do domu

Płakać mi się chce. Zabrakło mi 1 punktu. Wynik negatywny z 67 punktami ;( Nawet egzaminator do mnie podszedł i powiedział "Jednego punktu Pani zabrakło. Przykro mi". Wyszłam z egzaminu i poszłam do męża do samochodu, to się poryczałam jak dziecko ;( M mnie przytulił i powiedział "Nie załamuj się Kochanie, jeden punkt to nie dużo. Za drugim razem uda się". Cały czas płakałam, aż po 30 minutach lekko się uspokoiłam i poszłam zapłacić kolejne 30 zł i zapisać się na kolejny termin. Kolejny termin 15.10. Chciałam jak najszybciej mieć to za sobą

Po zapisaniu zadzwoniłam do P.Marka mojego instruktora i też się popłakałam "On powiedział, że mam się nie poddawać i jeszcze raz się zapisać. Powiedział, że 1 punkt to nie dużo". Jest tak wyrozumiały, że zgodził się aby przenieść moją jazdę na inny dzień. Miałam w niedziele jeździć, ale nie mam sił, ani ochoty

Pocieszeniem dla mnie jest, że z 20-tu osób 15-cie też nie zdało. Tak to na pewno byłabym bardzo załamana

Tylko, że też szkoda tych osób. Dziękuję za &&&&&&&& dużo mi dały, ale nie wiem dlaczego ten błąd

Teść niedawno dzwonił i też się pytał, bo nie wiedział, czy ma szampana kupić ;/ I tak jak mój M i P.Marek teść powiedział, że 1 punkt to nie dużo i mam się nie załamywać. Rozumie mnie, że ciężko mi teraz, bo 1 punkt to prawie zdane. I też się rozpłakałam
Przepraszam, że nie czytałam Was do końca, która jak się czuje, która zaciążyła, ale jest mi źle. Wiedziałam, że z moim szczęściem 1 punktu mi zabranie

Czy ja taka głupia jestem? Czy co?





