Dzień dobry
Ewelinka chyba jeszcze nie wróciła.
Ja wparowałam do gina jeszcze przed 8:00 Był zaskoczony widokiem ale przyjął, wysłuchał, poradził, dał skierowanie na badania. Już wiem że też przyjmuje w Zielonej G. i że łatwo się tam dostać nawet na nfz.
A więc, powiedziałam wszystko co i jak po kolei. Powiedział, że skoro był taki ból, śluz i troszkę krwi to najprawdopodobniej była ta owulacja jeden, dwa pęcherzyki, zależy ile tam urosło. Biorąc pod uwagę to kiedy zaczęłam brać clo i w których dniach jakie były pęcherzyki i ile przypuszczać można było że był u mnie nie równy wzrost kilku pęcherzyków na raz, jednemu zachciało się rosnąć podobnie do pozostałych dwóch ale może za szybko lub za wolno i z niego stworzył się przetrwały pęcherzyk. Inny lub inne pęcherzyki były odrobinę mniejsze lub większe i to one pękły. Bez pęknięcia pęcherzyków nie było by tego bólu w 16dc i krwi, ponieważ ból owulacyjny to nic innego jak pęknięcie pęcherzyka grafa i wylanie się tego płynu z uszkodzonymi naczynkami krwionośnymi do jamy otrzewnej. Więc skoro bolało to musiała być owulacja.
Co do luteiny. Luteina wpływa na wyściółkę macicy. Gdy zacznie się ją za szybko brać endometrium zrobi się takie że ewentualny zarodek nie będzie miał się możliwości zagnieździć. Dlatego najlepiej luteinę zacząć brać około 5 dni po owulacji by wyściółka nie była "za twarda".