Już po 1, a ja dzisiaj z nerwów spać nie pójdę.
Jestem załamana.
Od jakiegoś czasu, to ja L namawiam na sex, mam wrażenie, że dla niego mógłby nie istnieć. Dzisiaj był, doszliśmy, ale widziałam, że jeszcze nakręcony, pytam czy da radę na drugi raz, "nie mam siły". oglądamy jakieś głupie filmiki na yt ze 20 min, idę spać, nie mogłam usnąć jednak i nagle słyszę, jak on się zaczyna masturbować! Myślałam, że mi sie wydaje, więc leżę dalej, ale nie, nie wydaje mi się!
Wściekła się podniosłam co on robi do cholery, że ze mną nie chce, ale oglądając gołe dupy w necie, to już tak. On głupa rżnie, że to nieprawda. Ryczałam w łazience, bo już tak raz kiedyś było, nie mogłam go na sex namówić kilka dni, a potem wzięłam naszego tableta, a tam strony porno pootwierane (w pracy sobie "ulgi" robił). Strasznie mnie to wtedy ruszyło, że czemu tak itd. Popłakałam się, przeprosił, pogadaliśmy i wszystko ok.
Nie mam nic przeciwko od czasu do czasu samemu, bo mi się też zdarza (bardzo rzadko, ale no zdarza) w ciągu dnia, ale jezu no nie przy nim obok, kiedy myślę, że śpi, a już szczególnie, kiedy mówię mu, że nie mam ochoty/siły!
Czuję się potwornie. Nikomu znajomemu o tym nie powiem, bo się strasznie wstydzę. Nie mogę usnąć, ryczę, to znowu mnie mdli..
On śpi (albo i nie) w salonie.