yesenia a co do Miłoszka, to u nas niestety też baardzo często odbija się to na Olci

wiem ze tak nie powinno być, bo dziecko niczemu nie jest winne... nie zadręczaj się... czasem po prostu się nie da i wybuchamy....
zauważyłam też że Olcia staje się nieznośna i złośliwa jak my podnosimy głos kłócimy się albo na nią naskakujemy... masakra.
widzisz ja też jestem matką nieporadną....:/
ale wiesz tłumaczę sobie, że szkoły BYCIA RODZICAMI nie skończyliśmy, szkolenia żadnego nie przeszliśmy jak być dobrą żoną i matką... w sumie nie mamy żadnego wzorca w swoim otoczeniu godnego obserwacji, czy czerpania z niego nauk....
Relacje z rodzicami są średnie a w zasadzie mamy tylko mojego tatę i M mamę (teść nie żyje a z moją mamą nie mam kontaktu od wielu lat).....
Każdego dnia uczymy się być mamą i tatą, mężem i żoną.... jesteśmy SAMOUKAMI.
Nie mam kogo się poradzić w kwestiach wychowawczych, nikt inny dorosły z rodziny nie ma styczności z moją Córką....nie mam okazji obserwować jej z innymi, żeby mieć np porównanie.... NIe spotykamy się ze znajomymi, którzy mają podobne problemy....
jesteśmy sobie sami - małżeństwem i rodzicami....
Dlatego czasami się obarczam winą....ale czasem też rozgrzeszam.......