Powiem Wam, ze dzisiaj zwatpilam juz calkowicie. Caly czas bole. Pojechalam na ip i trafilam na babe ktora mnie prowadzi. Ktg zrobili, zbadala na samolocie laskawca i pyta czy ja przypadkiem przyjsc nie mialam teraz na wizyte do niej. Mowie, ze tak ale bardzo mnie boli i nie mam zamiaru znowu w nocy z nerwow nie spać. A ona do mnie, ze mam zrobic jutro morfologie mocz itp i zaprasza mnie na usg do jej gabinetu jutro. Co k.... Z tymi ludzmi ja sie pytam. Dam jej jutro ta stowe i nie mam slow.
W dupach sie poprzewracalo. I co mam sie w ostatnich tygodniach sie klocic, z moim szczesniem by sie pastwila przy porodzie. nie no serio oburzona jestem, brzuch boli gorzej niz bolal i tyle mam z tego
Wybierzcie madrze lekarza prowadzacego. Ja moglam uciekac na poczatku to teraz mam.