ja już nie mam siły do tych lekarzy, po wypadku miałam mnóstwo zdjęć RTG czaszki i nosa i NIKT k u r w a NIKT nie zauważył, że mam pęknięty oczodół, po powrocie ze szpitala sama sobie wymacałam, że coś jest nie tak z tym oczodołem, poszłam do laryngologa, on mówi, że jest ok, poszłam do okulisty, też ok, dopiero prywatnie u innego okulisty okazało się, że oczodół jest pęknięty i to z przesunięciem
trafiłam do neurochirurga, po kilku wizytach i zrobionym tomografie dziś okazało się, że nie tylko oczodół ucierpiał podczas zderzenia naszego auta z jeleniem
pół roku po wypadku i dopiero teraz wychodzą takie kwiatki

i gdybym sama tego nie zdążyła i nie jeżdziła na własną rękę na konsultacje do specjalistów to nikt z tych konowałów ze szpitala by tego nie zdiagnozował
teoretycznie objawów nie mam żadnych, tzn ostatnio miałam ciężkie zapalenie zatok (aż 2 silne antybiotyki musiałam brać bo nie chciało mi przejść) no i często mam katar i zapchany nos (ale to może przez te przewlekłe nacieki zapalne a nie przez pękniętą kość w zatoce).
no i teraz muszę udać się do jakiegoś dobrego laryngologa niech mi powie co dalej bo ta dziura tak nie może zostać bo jeśli tam mi się będą dostawać bakterie to a) będę miała non stop zapalenie zatok, b) jak bakterie przez tą dziurę dostaną się do mózgu to zapalenie opon mózgowych gotowe
dziś padło słowo operacja ale ja nie chcę na razie o tym myśleć bo chyba będę siedzieć i ryczeć, nie chcę mieć żadnej operacji a tym bardziej w rejonach mózgu
