nanncy trzymaj się i szybko do nas wracaj!!!!
marcia pochrzaniony ten progesteron, kurcze, Ty to masz przeboje z nim

jak nie urok to sraczka

rzeczywiście straszna cisza tu, w obawie co by nam wątek nie umarł napiszę co dziś u mnie ;-)
generalnie meczę z zachcianką
jejku oddam fortunę za kanapkę z pasztetem (najlepiej czosnkowym) i pomidorkiem (ale takim prawdziwym, jak są latem) a na to cebulka, sól i pieprz...
ech... do sklepu daleko, pasztetu nie kupię a o letnich, prawdziwych pomidorkach mogę tylko pomarzyć, buuuuuuuu
oooo... a najchętniej to bym zjadła ogórki z chilli, moja teściowa takie kiedyś robiła, kładzie się ogórki do słoika i robi się jakąś zalewę z chili.
generalnie zawsze uwielbiałam słodycze a teraz szuflada pełna delicji, ptasiego mleczka, czekoladek, ciastek a ja kapustę kiszoną wcinam (ale dziś kapuśniak ugotowałam, aż ryjek wykręca taki kwaśny, mniaaaam

) herbata obowiązkowo z cytryną i wszystko co kwaśne lub ostre, grunt by miało wyraźny smak. Ech, to chyba moja pierwsza, poważna, ciążowa zachcianka. Dobrze, że mama mieszka na dole to poratowała mnie kabanosem z musztardą
ps. moja mama to szalona kobieta, jak usłyszała, że mam ochotę za coś ostrego lub kwaśnego to poratowała mnie tym kabanosikiem a potem rzuciła wszystko i poleciała do laptopa z okrzykiem "czeeeekaj, sprawdzę w internecie czy jak kwaśne i ostre to na chłopca czy na dziewczynkę!!!"