Tilli to czekam jeszcze kilka tygodni ;-)
Karola co do waszej klotni to powiem Ci tak, kazdy sie kloci , nie ma par ktore sie nie kloca, no chyba ze sie malo widuja to nawet nie maja o co.
Ciesz sie ze sprzeczacie sie o glupoty, a nie o powazne rzeczy. Ja nie raz tez odbieram cos do siebie, a potem sie okazuje ze bez sensu. Przeciez tak jak mowisz Ty moglabys mu dogadac ze by mu w piety poszlo, a on to wie. Na pewno nie bylo mu dobrze siedzac w domu jak nieudacznik.
A co do jezyka to logiczne ze nie bedziesz znala kazdego slowa, bo to trzeba uzywac
A np. W szkole nie rozmawiacie o gierkach po angielksu, a jak ktos Ci da jakies badziewie do przetlumaczenia z nieznana terminologa to sama zapytasz wujka google o zdanie
Grunt to umiec to uzyc bo tlumaczenie samemu a przez google to rozne smieszne rzeczy wychodza
Zreszta ja nie raz mialam do czynienia z tlumaczka I np, u lekarza mowilam jeszcze jak Alex byl malutki ze ma ciemieniuche (cradle cap )o ile dobre pamietam a ona ze on ma wysypke, az sie wkurzylam I sama wydukalam, a wtedy wolalam miec tlumacza bo niedowierzalam w siebie
I tak niestety kazdy tlumacz ktorego ja poznalam duka I nie wiem jak prace dostal
Albo np. Tlumacz ktory prosi 3 razy o powtorzenie, albo w slowniku sprawdza.
Niektorzy to tlumaczyc nie pwoinni bo ludzi w blad wprowadzaja...