Tiluchna - suuuuper!! Jak to czytałam to akurat do mnie zadzwonił mój J i gadał do mnie, a ja cisza i go nie słuchałam, bo tak się ucieszyłam, że się udało!!!

Czyli dziś jest który dzień Twojego cyklu??
Marce_la - oj to na pewno przeżyłaś to wszystko

Ja w 7tyg zaczęłam mieć plamienie. Potem jakoś w 8, nawet już 9 leciał, rano miałam krwawienie i się rozryczałam i pojechaliśmy do szpitala. Okazało się, że serduszko już nie boje, jeszcze ta lekarka powiedziała, że zarodek miał dziwny kształt :-( (w sumie od początku mi mówili, że pęcherzyk jest za mały w stosunku do zarodka

) I już chciała mnie zostawić w szpitalu, ale ja nie chciałam, jeszcze chciałam iść do mojej gin. Ale na drugi dzień po tej wizycie w szpitalu wieczorem poroniłam w domu, najgorsze, że widziałam ten maleńki zarodek :-( I w następnym dniu poszłam do mojej gin i powiedziała, że tam jeszcze trochę zostało tego wszystkiego i trzeba doczyścić. Więc na kolejny dzień już byłam umówiona (w tym szpitalu gdzie pracuje moja gin) na zabieg... Mój J był ze mną cały czas. Oprócz tego tak się mna kochana moja gin zajęła, że normalnie kocham ją za to. Sama przychodziła i pytała czy wszystko w porządku, jeszcze krew mi pobierali, jeszcze mi włożyła ona sama jakieś tabletki, że może uda się zrobić tak, że ze mnie to wyleci, no, ale potem zrobiła jeszcze USG i powiedziała, że troszkę trzeba niestety podoczyszczać. Poprosiłam, żeby ona ten zabieg zrobiła i zrobiła to dla mnie. A po zabiegu też miałam już 3 @. Pierwszą dostałam dopiero po 44 dniach od zabiegu! Ale następna 27 i kolejna po 28 dniach, więc tak jak miałam przed tą ciążą.
Costa - współczuję Ci, naprawdę wiem co przeszłaś. Jeszcze 2 razy
Jestem własnie u rodziców na weekend. Wzięłam mamy laptopa na górę i piszę do Was

Wkurzyłam się, bo oczywiście mama do mnie i tata też, żebyśmy się nie zabezpieczali! Że oni bardzo chcą wnusię/wnusia... Mają tylko jednego, który 11 lat we wrześniu skończy. I w końcu im powiedziałam, że my nie robimy nic, żeby tego dziecka nie było i chyba się uspokoili trochę

Oni nie wiedzą, że się staramy. Zresztą teraz to może w 3 albo i w 4 mcu dopiero bym powiedziała, że jestem w ciąży. Nie chce już zapeszać. Wystarczy, że wtedy się baaardzo cieszyli
